Polskie Radio podało we wtorek, że Polska krytykuje Szwecję kierującą pracami Unii za bezczynność w sprawie sankcji wobec Białorusi; jak przekazało, tę sprawę ma poruszyć w środę ambasador Polski przy Unii Andrzej Sadoś na spotkaniu z przedstawicielami krajów członkowskich w Brukseli.
Minister ds. europejskich Szymon Szynkowski vel Sęk był w środę pytany o to w Programie Trzecim Polskiego Radia. Szynkowski vel Sęk wskazywał, że sprawa sankcji jest jednym z priorytetów polskich działań w Brukseli. Jak przypomniał, przy okazji negocjowania dziesiątego pakietu sankcji wobec Rosji - przyjętego ostatecznie 24 lutego, w rocznicę inwazji Moskwy na Ukrainę - Polska była krajem, który "domagał się jeszcze dalej idących sankcji". "Udało nam się pewne sukcesy uzyskać w tej sprawie uzyskać, ten dziesiąty koszyk sankcyjny jest ambitny" - ocenił.
"Ale przy tej okazji uzyskaliśmy deklarację, że pakiet sankcji przeciwko Białorusi zostanie szybko dostosowany do tych sankcji rosyjskich. Ta deklaracja od dłuższego czasu, od kilkunastu tygodni ona nie jest realizowana i to oczywiście jest zaniedbanie. Pytamy o to nieustannie szwedzką zarówno szwedzką prezydencję, jak i tych, którzy po drodze ten proces hamują"
- powiedział.
Pytany, które kraje hamują ten proces, odparł: "Nie mówimy bardzo szczegółowo o specyfice rozmów i negocjacji po to też, by na koniec uzyskać efekt".
Zaznaczył również, że jest w tej sprawie "umiarkowanym optymistą". "Dziś ambasador będzie się spotykał w ramach spotkania tzw. Coreperu ze swoimi odpowiednikami będzie twardo te sprawy stawiał" - zaznaczył.
Pytany, jakich sankcji wobec Białorusi domaga się Polska, odparł, że zasadnicze elementy, co do których trwają obecnie rozmowy to: kwestia eksportu samochodów i części samochodowych - "po to, by Rosja nie mogła przez Białoruś obchodzić nałożonych sankcji" oraz kwestia importu mebli.