W waszyngtońskim Hiltonie, podczas uroczystej kolacji prezydenta Donalda Trump i amerykańskiej administracji z korespondentami Białego Domu doszło do próby zamachu. Uzbrojony napastnik próbował przedrzeć się przez punkt kontrolny, strzelając do jednego z agentów Secret Service. Został zatrzymany. Uczestnicy spotkania nie zostali poszkodowani. Zamachowiec to 31-letni nauczyciel z Kalifornii, Cole Allen. Po zatrzymaniu powiedział, że jego celem byli członkowie administracji prezydenta USA Donalda Trumpa.
Dzisiaj w Polsat News, szef Kancelarii Prezydenta RP, Zbigniew Bogucki, zapytany o tę sytuację, ocenił, że wszystko co dotyczy prezydenta USA, także ta sytuacja „ma bezpośredni wpływ na sytuację światową”. Podkreślił, że nie chciałby sobie wyobrazić, co by się wydarzyło, gdyby Donaldowi Trumpowi coś się stało. Dodał, że takie wydarzenia są „bardzo niebezpieczne dla stabilności polityki amerykańskiej i polityki państw wolnego świata”.
Szef KPRP przypomniał, że podobna sytuacja miała miejsce w trakcie wiecu wyborczego Trumpa w Pensylwanii w lipcu 2024 r. - Gdyby ta kula poszła w innym kierunku, to prezydent Trump by nie żył. W tym wypadku tutaj wszystko wskazuje na to, że ochrona prezydenta Stanów Zjednoczonych zadziałała prawidłowo - zaznaczył.
Według Boguckiego, istotne znaczenie w kontekście takich wydarzeń mają „emocje polityczne”, które mają bardzo wysoką temperaturę zarówno w USA, Polsce jak i Europie. Jak dodał, jest to odpowiedzialność, która spoczywa na politykach, mediach, dziennikarzach i wszystkich tych, którzy komentują kwestie polityczne. Podkreślił, że na ten moment nie znamy „pełnych i prawdziwych powodów” działania sprawcy ataku.
Przypomniał także zabójstwo Charliego Kirka i mechanizm hejtu, jaki uruchomił się po jego śmierci.