Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Zamach w Hiltonie w Waszyngtonie. 45 lat temu padły tam strzały w kierunku Reagana

Minionej nocy doszło do próby zamachu podczas dorocznego spotkania prezydenta USA i jego administracji z korespondentami Białego Domu. Wydarzenie odbywało się w sali waszyngtońskiego hotelu Hilton. Warto przypomnieć, że 45 lat temu przed tym budynkiem oddano strzały w kierunku ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Ronalda Reagana.

W waszyngtońskim Hiltonie, podczas uroczystej kolacji prezydenta Donalda Trump i amerykańskiej administracji z korespondentami Białego Domu doszło do próby zamachu. Uzbrojony napastnik próbował przedrzeć się przez punkt kontrolny, strzelając do jednego z agentów Secret Service. Został zatrzymany. Uczestnicy spotkania nie zostali poszkodowani.

Zamachowiec to 31-letni nauczyciel z Kalifornii, Cole Allen. Po zatrzymaniu powiedział, że jego celem byli członkowie administracji prezydenta USA Donalda Trumpa.

45 lat temu hotel przy Connecticut Avenue był świadkiem zamachu na innego prezydenta USA - Ronalda Reagana.

31 marca 1981 r. Reagan wygłaszał w Hiltonie przemówienie do przedstawicieli centrali związkowych. Przed godziną 14.30 opuścił hotel wyjściem zwanym "President's Walk", wychodząc do reporterów. Tam w tłumie osób, w pobliże prezydenta Reagana przedarł się John Hinckley Jr. i podczas rozmowy głowy państwa z dziennikarzami, oddał w jego stronę sześć strzałów z rewolweru. Ostatnia kula, wystrzelona, gdy Reagan wsiadał pod osłoną ochrony do limuzyny, trafiła prezydenta w lewe płuco, omijając blisko serce.

Ronald Reagan został przewieziony do szpitala, gdzie poddano go błyskawicznej operacji. Rannych podczas zamachu zostało trzech mężczyzn z otoczenia prezydenta. 

Sąd uznał Hinckley'a za niepoczytalnego i chorego psychicznie, a jego motywacją miała być chęć zaimponowania aktorce Jodie Foster, która była obiektem chorobliwej manii Hinckley'a. Mężczyzna został umieszczone w szpitalu św. Elżbiety w Waszyngtonie. W 2016 r. został zwolniony za kaucją.

"To niebezpieczny zawód"

Dzisiaj podczas konferencji prasowej, Trump ocenił, że bycie prezydentem USA to "niebezpieczny zawód".

Ale jak tak na to nie patrzę. Jestem tutaj, żeby wykonywać pracę, a to część tej pracy

- przyznał prezydent.

Dodał, że "prowadzi dość normalne życie, biorąc pod uwagę, że to życie niebezpieczne".

- Spójrz na to, co przydarzyło się niektórym z naszych największych prezydentów, to nie przydarza się ludziom, którzy nic nie robią - zwrócił się do jednego z dziennikarzy Trump.

Wcześniej ocenił, że hotel Hilton w Waszyngtonie "nie jest najbezpieczniejszym miejscem"

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej