Po eksplozji rosyjskiego pocisku Ch-101 w powiecie biłgorajskim zaledwie 2 km od najbliższych zabudowań w Lublinie i w kilku rejonach Lubelszczyzny zawyły syreny. Wszystko to wydarzało się około godz. 3.50 w nocy. Obudzeni mieszkańcy szukali informacji na temat powodu uruchomienia systemu. Nie doczekali się reakcji chociażby Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Reakcja NATO
Rzecznik SHAPE przekazał, że po incydencie Polska i NATO uruchomiły swoje systemy obrony powietrznej oraz lądowej.
W odpowiedzi poderwano dwa myśliwce NATO – polskie F-16 – a także samolot tankowania powietrznego Airbus A330 należący do wielonarodowej jednostki NATO Multinational Multi-Role Tanker Transport Unit (MMU), polski samolot wczesnego ostrzegania Saab 340 AEW oraz polski śmigłowiec Mi-24.
– oświadczył O'Donnell.
W stałym kontakcie z Polską
Pułkownik Martin O'Donnell podkreślił również, że NATO pozostaje w ścisłym kontakcie z polskimi władzami.
"NATO pozostaje w ścisłym kontakcie z polskimi władzami w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej" - poinformował rzecznik, dodając, że Sojusz podejmie wszelkie środki w celu obrony terytorium NATO.
Przekazał także, że naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO w Europie (SACEUR), generał Alexus G. Grynkewich, rozmawiał w czwartek rano z szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, generałem Wiesławem Kukułą, na temat zaistniałej sytuacji.