Po eksplozji rosyjskiego pocisku Ch-101 w powiecie biłgorajskim zaledwie 2 km od najbliższych zabudowań w Lublinie i w kilku rejonach Lubelszczyzny zawyły syreny. Wszystko to wydarzało się około godz. 3.50 w nocy. Obudzeni mieszkańcy szukali informacji na temat powodu uruchomienia systemu. Nie doczekali się reakcji chociażby Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Pierwsze informacje o zdarzeniu przekazało wojsko polskie oraz lubelska policji. Na reakcję rządzący trzeba było jednak poczekać.
Pierwszy był Władysław Kosiniak-Kamysz, który w opublikowanym wpisie stwierdził, że "informacje były przekazywane na bieżąco".
"Niezwykle ciężka noc dla naszej obrony powietrznej, systemów obserwacji i wykrywania zagrożeń. Dziękuję gen. I. Nowakowi i DORSZ, wszystkim, którzy dziś koordynowali, obserwowali, analizowali i reagowali na wydarzenia nad Ukrainą i w naszej przestrzeni powietrznej. Informacje były na bieżąco przekazywane i koordynowane przez odpowiednie slużby, trafiły także do najważniejszych osób w naszym kraju. Trwa teraz wyjaśnianie, jaki rodzaj obiektu upadł w okolicach m. Tarnawa-Kolonia".
– napisał.
Tusk wiedział i milczał? Ten wpis źle się zestarzał
Później komunikat w sieci zamieścił Donald Tusk. Szef rządu poinformował o zwołaniu zespołu koordynacyjnego - z udziałem przedstawicieli służb oraz szefem MON. I właśnie podczas tego posiedzenia - w Lublinie, gdzie dzień wcześniej Tusk spotkał się z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim, padły zaskakujące w świetle nocnych wydarzeń, słowa.
Okazuje się, że szef rządu wiedział, że Rosja może przeprowadzić zmasowany atak na Ukrainę. Zderzenie tego z faktami określił mianem "zbiegu okoliczności".
Dość niezwykły zbieg okoliczności spowodował, że wczoraj wieczorem opuszczałem ten budynek po długim spotkaniu w cztery oczy z prezydentem Ukrainy Zełenskim. Dzisiaj mogę to już powiedzieć - rozmowa dotyczyła głównie ścisłej współpracy Polski i Ukrainy, jeśli chodzi o obronę antybalistyczną i współpracę w powietrzu wobec zagrożenia ze strony rosyjskiej.
– powiedział Tusk, po chwili dodając: "Prezydent Zełenski uprzedzał mnie wczoraj o tym, że mają precyzyjne informacje, że Rosja zaatakuje masywnie".
Tusk:
— chrzanik (@chrzanikx) July 30, 2026
„Niezwykły zbieg okoliczności spowodował, że wczoraj wieczorem opuszczałem ten budynek po spotkaniu z prezydentem Zełenskim. Uprzedzał mnie, że mają precyzyjne informacje, że Rosja zaatakuje masywnie”
Czyli mieliście informacje i czas żeby odpowiednio przygotować… pic.twitter.com/CILtKnz1KC
Trudno wierzyć w to, że takiej wiedzy nie posiadał również szef MON, Władysław Kosiniak-Kamysz. Jeśli tak było, to warto przypomnieć wpis, który opublikował, będąc jeszcze w opozycji. Publikacja dotyczyła wydarzeń z maja 2023 roku. To wtedy ówczesnego minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak poinformował o znalezionych szczątkach rosyjskiej rakiety, w lesie pod Bydgoszczą. Obiekt, jak się później okazało, miał spaść kilka miesięcy wcześniej. Informacja ta nie trafiła jednak do ministra.
Ale - to właśnie wtedy opozycja pod wodzą Donalda Tuska żądała dymisji szefa MON, Mariusza Błaszczaka.
Władysław Kosiniak-Kamysz 11 maja 2023 roku napisał:
"Jeśli minister Mariusz Błaszczak nie wiedział, że nad Polską leciała rosyjska rakieta, to jest to ogromny skandal. Jeśli wiedział i nic z tym nie zrobił, to jest to rażąca nieodpowiedzialność i igranie z bezpieczeństwem Polski. Jedno i drugie jest dyskwalifikujące. Do dymisji!".
Jeśli minister @mblaszczak nie wiedział, że nad Polską leciała rosyjska rakieta, to jest to ogromny skandal. Jeśli wiedział i nic z tym nie zrobił, to jest to rażąca nieodpowiedzialność i igranie z bezpieczeństwem Polski. Jedno i drugie jest dyskwalifikujące. Do dymisji!
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) May 11, 2023