W trzecim dniu rosyjskiego ataku na Ukrainę włoski minister spraw zagranicznych napisał w mediach społecznościowych: "W tych decydujących godzinach prezydent (Ukrainy Wołodymyr) Zełenski, jego wojsko i jego współobywatele stawiają prawdziwy europejski opór".
"To oni są frontem naszego kontynentu przeciwko dyktaturom"
- dodał.
"Tej wojny nie chciał naród ukraiński i nie chce jej też naród rosyjski, który w wielu miastach protestuje z odwagą"
- zaznaczył szef dyplomacji. Wskazał, że tę wojnę "trzeba zatrzymać natychmiast".
"I jest - zauważył - tylko jedna droga: izolować Rosję poprzez przykładne sankcje finansowe i wspieranie narodu ukraińskiego we wszelki możliwy sposób".
"Wśród ofiar straszliwych bombardowań, których jest coraz więcej, są setki cywilów, także dzieci"
- przypomniał Di Maio.
Zapewnił, że w kwestii sankcji wobec Rosji Włochy opowiadają się za "twardą linią" Unii Europejskiej.
"W obliczu okrucieństwa tej wojny, rozpętanej przez rosyjski rząd, nie może być żadnego wahania. Z naszymi partnerami unijnymi i atlantyckimi pokażemy całą siłę naszej jedności"
- napisał szef MSZ Włoch.
Potrzebna jego zdaniem jest "stanowczość wobec tego, kto powoduje śmierć kobiet i mężczyzn przelewając krew niewinnych osób".