W czwartek premier Gruzji Irakli Garibaszwili potępił zbrojny atak Rosji na Ukrainę, niemniej władze w Tbilisi nie zdecydowały się na poparcie sankcji przeciw Rosji, tłumacząc się "interesem narodowym" - przypomniał portal informacyjny Axios.
W odpowiedzi na rosyjską inwazję na swojego sąsiada w czwartek i piątek na ulice stolicy Gruzji wyszło tysiące protestujących przeciw agresji Rosji - podał portal.
Między Rosją i Gruzją w nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 roku wybuchł konflikt. Gruzja podjęła zbrojną próbę odzyskania kontroli nad Osetią Płd., która oderwała się od niej w latach 90. i przy nieformalnym wsparciu Moskwy uzyskała faktyczną niezależność. Rosja odpowiedziała wprowadzeniem wojsk do tej republiki, a następnie dalej w głąb terytorium Gruzji. Wojna trwała pięć dni; zakończyło ją wynegocjowane przez Unię Europejską zawieszenie broni.
26 sierpnia 2008 roku Rosja uznała niepodległość Osetii Płd., a także drugiej separatystycznej republiki na terytorium Gruzji - Abchazji. W ślad za Moskwą poszły Wenezuela, Nikaragua i Nauru. Pozostałe kraje świata uznają obie republiki za część Gruzji. Sama Gruzja uważa Osetię Płd. i Abchazję za ziemie okupowane przez Rosję.