Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Sport

Reprezentant Polski padł ofiarą pomyłki: "Cierpiał niesamowicie"

Mikołaj Sawicki z powodu zawieszenia za doping stracił cały sezon rozgrywek PlusLigi. Siatkarz reprezentacji Polski został ostatecznie oczyszczony z zarzutów o stosowanie niedozwolonych substancji, ale sytuacja odcisnęła mocne piętno na jego psychice. "To, co wycierpiał przez ten czas, to coś niesamowitego" - ocenił kapitan Bogdanki LUK Marcin Komenda.

W poniedziałek siatkarz Bogdanki LUK przeżył podwójny triumf: jego drużyna wygrała pierwszy mecz półfinałowy z PGE Projektem Warszawa, a dodatkowe badania potwierdziły jego niewinność.

Dwa zwycięstwa jednego dnia

Informacja o negatywnym wyniku ponownych badań, stanowiąca podstawę do umorzenia postępowania dotyczącego dopingu, pojawiła się w poniedziałek w południe. Wieczorem Sawicki wybiegł już na parkiet w Warszawie, gdzie jego zespół wygrał 3:1.

Dzień już rano miałem „zrobiony”. Spodziewałem się takich wyników, choć niepewność zawsze gdzieś była

– mówił.

Sawicki od początku utrzymywał, że jest niewinny. Walka o oczyszczenie z zarzutów trwała jednak wiele miesięcy i była dla niego ogromnym obciążeniem psychicznym.

Strach. Codziennie budzisz się i nie wiesz, co cię zaskoczy. Na pewno nie będę dobrze wspominał tych dni

– przyznał.

Najtrudniejsze miesiące w karierze

Zawieszenie obowiązywało od 30 maja 2025 roku. Dopiero po kilku miesiącach pojawiła się szansa na uniewinnienie. " Na razie nie chcę się obszernie wypowiadać. Muszę to wszystko poukładać z prawnikami i żoną. Mogę powiedzieć, że przełom nastąpił około grudnia" – zdradził.

Na początku marca POLADA ogłosiła, że siatkarz może wrócić do treningów. 21 marca ponownie pojawił się na boisku, choć stracił niemal cały sezon i możliwość gry w reprezentacji.

Łapie mnie lekka depresja

Sawicki nie ukrywa, że psychicznie kosztowało go to bardzo wiele. "Mam jeszcze trochę czasu, żeby się odbudować, głównie psychicznie. Od kiedy zawieszenie cofnięto, czuję spokój. Jest lepiej, choć jak o tym myślę, to łapie mnie lekka depresja" – mówił.

Siatkarz podkreślił, że czuje satysfakcję, iż udowodnił swoją niewinność. Jego przypadek jest jednym z nielicznych na świecie, w których skutecznie zakwestionowano metodę analizy próbek. Największym oparciem była dla niego rodzina, ale ogromne wsparcie otrzymał również od kolegów z drużyny.

Myślę, że spadł mu ogromny kamień z serca. To, co wycierpiał, to coś niesamowitego. Od początku wiedziałem, że jest niewinny

– podkreślił kapitan Bogdanki LUK, Marcin Komenda.

Sawicki został skontrolowany po drugim meczu finałowym sezonu 2024/25. Po zakwestionowaniu metody badawczej przez WADA próbki przebadano ponownie w innym laboratorium. Wynik był negatywny, co otworzyło drogę do umorzenia postępowania i pełnego uniewinnienia siatkarza.

Źródło: pap, niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej