San Antonio Spurs pokonali na wyjeździe broniących tytułu Oklahoma City Thunder 111:103 w siódmym meczu finału Konferencji Zachodniej NBA. Serię wygrali 4–3, wracając do wielkiego finału po raz pierwszy od 2014 roku. O mistrzostwo powalczą z New York Knicks — klubem, którego barwy Jeremy Sochan reprezentował w drugiej części sezonu, po wcześniejszej grze w Spurs.
Spurs wygrywają decydujący mecz
Teksańczycy rozpoczęli serię od zwycięstwa w Oklahoma City i w ten sam sposób ją zakończyli, wygrywając drugi mecz z rzędu i detronizując mistrzów. Najlepszym graczem Spurs był Victor Wembanyama, który zdobył 22 punkty i miał siedem zbiórek. Julian Champagnie dołożył 20 punktów, trafiając sześć z 10 rzutów za trzy.
To uczucie, którego nie potrafię opisać, jest tak potężne
– mówił po meczu francuski środkowy.
Zwycięzców mocno wsparli także: Stephon Castle (16 pkt i sześć asyst), De’Aaron Fox (15), Devin Vassell (11) oraz rezerwowi Dylan Harper (12) i Keldon Johnson (11).
Już w październiku wiedzieliśmy, że mamy szansę na dobry występ
– podkreślił trener Spurs Mitch Johnson.
Po stronie Thunder błyszczał MVP sezonu zasadniczego Shai Gilgeous‑Alexander, który zakończył spotkanie z 35 punktami i dziewięcioma asystami. Dwucyfrowy dorobek mieli jeszcze Cason Wallace (17), Jared McCain i Alex Caruso (po 12) oraz Jaylin Williams (11).
Decydujące akcje padły w czwartej kwarcie. Spurs prowadzili wcześniej nawet 14 punktami, lecz Thunder dwukrotnie odrabiali straty. Przełom nastąpił w połowie ostatniej odsłony, gdy Luke Kornet zablokował Isaiaha Hartensteina, uniemożliwiając mu zdobycie łatwych punktów po szybkim ataku. To zatrzymało pościg gospodarzy, a Spurs kontrolowali wynik do końca. Mecz w hali Paycom Center obejrzało 18 203 widzów.
Sobotnie rozstrzygnięcie oznacza, że ósmy rok z rzędu NBA będzie miała nowego mistrza. W nocy ze środy na czwartek Spurs rozpoczną finałową serię z New York Knicks, grającą do czterech zwycięstw. Będzie to wyjątkowa konfrontacja dla Jeremy’ego Sochana, który w tym sezonie reprezentował oba kluby. W Knicks — zwłaszcza w play off — trener Mike Brown nie dawał mu wielu minut, ale rywalizacja z byłymi kolegami może otworzyć przed Polakiem nowe szanse.