Biało-czerwone w fazie interkontynentalnej odniosły dziewięć zwycięstw i doznały sześciu porażek, co pozwoliło im zająć szóste miejsce i przedłużyć przygodę z LN o występ w Final Six. W grupie z Polską i USA rywalizować będzie jeszcze drużyna Brazylii, a drugą tworzą Włoszki, Turczynki i ekipa gospodarzy. Po dwa najlepsze zespoły awansują do półfinałów, trzecia pozycja w grupie oznacza zakończenie udziału po dwóch meczach.
Już sam awans do najlepszej szóstki LN jest sukcesem drużyny trenera Jacka Nawrockiego, ale siatkarki zapowiadają, że postarają się o kolejną niespodziankę, choć będzie o to bardzo trudno.
Dziś początek Final Six w Chinach. Polki do faworytek nie należą, ale chcą sprawić niespodziankę
? FINAL SIX@GuimaraesGabi10
— Seu Esporte (@SeuEsporteBR) 29 czerwca 2019
? @FIVBVolleyball#BePartOfTheGame #VNLWomen #VNL2019 #VoleiNoSporTV pic.twitter.com/xtYap6rfnZ
Nie zamierzamy tylko odhaczyć obecności, ale też kibice nie powinni nie wiadomo czego od nas oczekiwać. Amerykanki grają bardzo szybką siatkówkę i mają niezwykle szeroką, wyrównaną kadrę. Kto tam nie wejdzie na boisko, to gra drużyny się nie burzy. Jeśli miałabym upatrywać jakieś szanse, to chyba w meczu z Brazylijkami, z którymi coraz częściej udaje nam się wygrywać
- przyznała rozgrywająca reprezentacji Joanna Wołosz.
Z broniącą trofeum ekipą USA biało-czerwone już raz w tym roku zmierzyły się w Chinach - w Jiangmen przegrały 1:3, tocząc wyrównaną walkę przez dwa sety. Drużyna prowadzona przez legendę siatkówki Karcha Kiraly'ego, który jako zawodnik był mistrzem olimpijskim w obu odmianach tej dyscypliny - w hali i na piasku, z bilansem 12-3 była trzecia w fazie zasadniczej. Polki w ostatnich latach nie miały okazji zbyt często mierzyć się z tym zespołem, a na zwycięstwo czekają od World Grand Prix (poprzedniczki Ligi Narodów) w 2010 roku, kiedy po raz ostatni wystąpiły w turnieju finałowym.
Początek meczu biało-czerwonych z Brazylijkami o godz. 9 czasu polskiego. Transmisja TVP i Polsat Sport.