Maja Chwalińska z „dziką kartą”
„Dzika karta” to specjalna przepustka dla tenisistów na występ w turnieju. Zazwyczaj dostają ją gwiazdy, które z powodu kontuzji wypadły z czołówki i wracają do gry po dłuższej przerwie.
24-letnia Chwalińska 6 czerwca wystąpiła w finale innej wielkoszlemowej imprezy - French Open, przegrywając z Rosjanką Mirrą Andriewą. Potrzebowała jednak tzw. dzikiej karty od organizatorów Wimbledonu, gdyż w momencie zamknięcia listy zgłoszeń zajmowała 114. pozycję w rankingu WTA, co oznaczałoby konieczność gry w kwalifikacjach. Taką drogę przeszła w Paryżu, a po sukcesie w stolicy Francji awansowała aż na 21. lokatę w klasyfikacji tenisistek. Takie miejsce zwyczajowo oznacza nie tylko udział w zawodach wielkoszlemowych, ale i rozstawienie.
Po wyczynie Chwalińskiej pojawiła się jednak silna presja na organizatorach Wimbledonu, aby ci przyznali jej „dziką kartę”, m.in. Polski Związek Tenisowy złożył w tej sprawie oficjalny wniosek. Także w studiu telewizji TNT słynny przed laty tenisista amerykański John McEnroe zachęcał byłego brytyjskiego gracza Tima Henmana, obecnie udzielającego się przy organizacji londyńskiej imprezy, do docenienia niespodziewanego sukcesu Polki i jej technicznego stylu, który idealnie pasuje do kortów trawiastych.
Ostatecznie we wtorek na oficjalnej stronie Wimbledonu podano listę tenisistów, którym przyznano „dziką kartę”. Wyróżniono w ten sposób po osiem singlistek i singlistów, w tym Bułgara Grigora Dimitrowa i kończącego po tym sezonie karierę Szwajcara Stana Wawrinkę oraz po siedem męskich i kobiecych par deblowych, w tym amerykańskie siostry Venus i Serenę Williams.
Piotr Szczypka, prezes klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, którego barwy reprezentuje Chwalińska i jej menedżer, uważa, że przyznanie jej „dzikiej karty” to dowód na docenienie tego, co zrobiła w Paryżu.
- Musimy teraz szybko załatwiać sprawy związane z jej wyjazdem do Anglii
– powiedział Szczypka.
Pytany, jak ocenia szanse na sukces w Londynie, odparł, że „są takie same, jak w Paryżu”.
W głównej drabince Wimbledonu znajdą się zatem cztery polskie tenisistki: trzecia w rankingu WTA Iga Świątek, która będzie bronić tytułu wywalczonego przed rokiem, 21. Chwalińska, 45. Magdalena Fręch i 48. Magda Linette oraz dwóch polskich tenisistów: Hubert Hurkacz (103. ATP) i Kamil Majchrzak, który w niedzielę odniósł życiowy sukces, triumfując w turnieju ATP w holenderskim ‘s-Hertogenbosch i jest 47. na liście światowej.
Chwalińska najlepiej radzi sobie na kortach ziemnych. Na trawiastej nawierzchni grała znacznie rzadziej i przed Wimbledonem również nie będzie miała żadnego sprawdzianu. Najlepiej w Wimbledonie poszło jej w 2022 roku, gdy w pierwszej rundzie pokonała Czeszkę Katerinę Siniakovą, a w drugiej uległa Amerykance Alison Riske-Amritraj.