W grudniu 2024 r. niemiecki portal Onet brutalnie zaatakował prof. Sławomira Cenckiewicza, wykorzystując dane wrażliwe. Bezprawny przeciek do Onetu musiał nastąpić ze SKW albo z Kancelarii Premiera, bo tylko te instytucje - poza samym historykiem - miały dostęp do dokumentów, których treść wykorzystano w napastliwym artykule. Tymczasem okazuje się, że w oficjalnym piśmie wiceszef MON oskarżył o przeciek do Onetu... Cenckiewicza. Czyli historyk miał dostarczyć redakcji materiały, których użyto do kłamliwego ataku... na niego samego. - Gdyby to była jedynie "prywatna głupota" ministra Pawła Bejdy z PSL, ale jest to pismo urzędowe MON, w którym wiceszef resortu świadomie narusza moje dobra osobiste i pisze nieprawdę - odpowiada Cenckiewicz, deklarując, że podejmie w tej skandalicznej sprawie kroki prawne.
W sztok pijany sędzia Marcin M. wywołał awanturę na szkoleniu zorganizowanym przez Iustitię i Komisję Europejską. Tak karczemną, że personel hotelu chciał nawet wzywać policję. Na tym się nie skończyło – po powrocie do pracy rzucił się z pięściami na innego sędziego – na oczach pracowników sekretariatu i osób postronnych. Konsekwencje? Praktycznie żadne, bo przeszedł w stan spoczynku z nieznacznie obniżonym wynagrodzeniem.