Najnowszy raport Banków Żywności „Ukryty głód dzieci” pokazuje, że problem niedożywienia w Polsce coraz częściej ma charakter jakościowy, a nie ilościowy. Dzieci jedzą wystarczająco dużo, ale ich dieta jest uboga w niezbędne składniki odżywcze i oparta na wysoko przetworzonej żywności. Według danych GUS w 2024 r. 5,4 proc. dzieci w Polsce żyło poniżej progu skrajnego ubóstwa, co oznacza ok. 364 tys. dzieci. To wyraźny spadek względem 2014 r., gdy odsetek ten wynosił 10,3 proc., m.in. dzięki transferom socjalnym.
Autorzy raportu podkreślają jednak, że niedożywienie nie dotyczy wyłącznie najuboższych rodzin. W badaniu przeprowadzonym wśród 954 uczniów klas IV–VIII szkół podstawowych aż 23,2 proc. dzieci deklarowało, że nie przynosi do szkoły drugiego śniadania, a dla 35 proc. podstawowym źródłem nawodnienia są słodzone napoje, spożywane częściej niż woda.
Raport wskazuje, że przyczynami niedożywienia są zarówno ubóstwo, jak i niewystarczająca wiedza rodziców na temat zdrowego żywienia. Konsekwencje obejmują nie tylko problemy zdrowotne, ale także stres, wstyd, obniżoną samoocenę i trudności w nauce. Autorzy zwracają również uwagę, że wiele rodzin rezygnuje z pomocy żywnościowej z obawy przed stygmatyzacją społeczną.
Zandberg o raporcie: wstyd dla całej polskiej klasy politycznej
Na ten temat wypowiedział się dziś w TV Republika Adrian Zandberg, współprzewodniczący partii Razem. We wtorek rozpoczyna się posiedzenie Sejmu, z czego w kontekście głodu polskich dzieci, zamierza skorzystać polityk.
Dzisiaj chciałbym zapytać i pana premiera, i tę większość [sejmową], bo tych spraw palących jest wiele i one nie mają charakteru tylko symbolicznego. Nie wiem, czy pan widział, panie redaktorze, w ostatnich dniach raport Banku Żywności dotyczący dzieci, które nie dojadają, dzieci, które przychodzą głodne do szkoły, dzieci, które żyją w skrajnym ubóstwie.
– zapowiedział Zandberg.
Jak dodał - "mamy ich ponad 300 tysięcy".
"Mamy znaczną część dzieci, które dziś idą do szkoły w Polsce w 2026 roku, kiedy jesteśmy jedną z 20 największych gospodarek na świecie, idą do tej szkoły bez drugiego śniadania. Idą do tej szkoły i im się kręci w głowie, bo są niedożywione, albo całe życie funkcjonują tak, że do szkoły przychodzą na batoniku za złoty pięćdziesiąt i po prostu są niedożywiane jakościowo, nie jedzą wystarczająco dużo białka, witamin, porządnych warzyw, owoców" - doprecyzował.
Jego zdaniem - "to jest miejsce, w którym dzisiaj jesteśmy i to jest wstyd dla Polski. Uważam, że to jest wstyd dla całej polskiej klasy politycznej, że wychodzi taki raport i trochę panuje wokół niego taka dziwna cisza".
Zapowiedział: "będę pytać rząd o sprawy, które dotyczą zwykłych ludzi, które dotyczą kluczowych dla Polski decyzji, które nie są podejmowane. 250 dni czekamy, żeby na sali plenarnej przedyskutować naszą propozycję ustawy - propozycję partii Razem, która daje tę gwarancję bezpłatnego, ciepłego obiadu w każdej szkole. To nie jest jakiś teoretyczny pomysł, który powstał dlatego, że wymyśliliśmy go, bo to fajne. Nasi samorządowcy, tam gdzie Razem rządzi, alarmują, że rośnie liczba dzieciaków, które przychodzą do szkoły bez drugiego śniadania, które nie są dobrze odżywione".
W rozmowie przywołano działanie Rzecznika Praw Dziecka ws. lodziarni w Pszczynie. Portal Niezalezna.pl kontaktował się jej z właścicielką.
Więcej na ten temat w tekście: Wymuszone zdjęcie, spotkanie i "wspólne działania". Szefowa słynnej lodziarni ujawnia kulisy wizyty RPD
"Bardzo bym chciał, żeby pani rzecznik zajęła się na poważnie kwestią dzieciaków, które nie dojadają, bo to jest naprawdę duży skandal, że godzimy się z tym w Polsce i uznajemy to, jakby było normalne. To nie jest normalne. Potrzebujemy narzędzi"
– podkreślił Zandberg, dodając: "najwyższy czas to narzędzia dać. Ta ustawa czeka na to, żebyśmy ją rozpatrzyli. Jeżeli komuś na honor źle działa, że to jest ustawa partii Razem, to niech rząd sobie weźmie tę ustawę, przepisze ją od zera i podpisze jakimś innym nazwiskiem. Mi to jest obojętne. Ale chodzi mi o to, żebyśmy nie zamykali oczu na sytuacje, w których tracimy tak naprawdę Potencjał i krzywdzimy te dzieci, bo dopuszczamy do sytuacji, że w 26. roku głodne dzieciaki idą do szkoły, nie są w stanie normalnie się uczyć".
Bezpłatny posiłek szkolny. Projekt utknął w "zamrażarce"?
Jednocześnie, od ponad 250 dni, w sejmowej "zamrażarce" leży projekt partii Razem o bezpłatnych posiłkach szkolnych.
Posłowie Partii Razem zaproponowali wprowadzenie bezpłatnego, jednego gorącego posiłku dziennie dla wszystkich uczniów szkół podstawowych. Zgodnie z projektem koszty tego rozwiązania miałyby być pokrywane z części oświatowej środków przekazywanych samorządom, poprzez uwzględnienie ich w algorytmie finansowania edukacji.
Choć szkoły mają obowiązek zapewniania uczniom dostępu do ciepłego posiłku od 1 września 2022 roku, obecnie jest on finansowany przez rodziców lub opiekunów. Projekt ustawy wpłynął do Sejmu we wrześniu 2025 roku. Następnie został skierowany do konsultacji z organizacjami samorządowymi, a w listopadzie trafił do pierwszego czytania w sejmowych komisjach edukacji oraz samorządu terytorialnego. Od tego czasu prace nad projektem nie były kontynuowane.