Zalane piwnice, drogi, posesje i woda stojąca na boiskach - to krajobraz powiatu nowodworskiego po intensywnych opadach deszczu. Strażacy do rana interweniowali ponad 200 razy.
– Część ochotników musiała zaprzestać czynności, bo pojawia się zmęczenie. Środki są przeorganizowywane. Brakuje już zestawów pompowych. Zgłoszeń dot. zalanych posesji jest tak wiele, że nie jesteśmy w stanie do wszystkich dotrzeć w jednej chwili – powiedziała w Radiu Gdańsk starosta Barbara Ogrodowska.
Do miasta skierowano strażackie plutony "ULEWA" z całego województwa.
Apele o pomoc
Mieszkańcy sami wzięli się za usuwanie skutków i pełne wody piwnice w bloku, mimo działających pomp, opróżniali wiadrami.
Zalane są też działki, przydomowe ogródki i miejskie boisko piłkarskie. Wszędzie tam nadal stoi woda. Nieprzejezdne są niektóre ulice. Podmyte zostały także tory kolei wąskotorowej. Do odwołania zostało wstrzymane kursowanie Żuławskiej Kolei Dojazdowej.
"Słuchajmy poleceń służb i pomagajmy strażakom. Jeśli widzicie służby w akcji, a pracują kolejną dobę, podzielcie się z nimi gorąca kawą i dobrym słowem" - apelują lokalne media.
Podczas dzisiejszej konferencji prasowej wojewoda pomorska, Beata Rutkowska, potwierdziła, że najtrudniejsza sytuacja na Pomorzu panuje w Nowym Dworze Gdańskim, gdzie zalanych pozostaje około 300 domów.
- To wyjątkowo trudny teren, ponieważ jest płaski. Tej wody nie ma już za bardzo gdzie odprowadzić, dlatego strażacy zdecydowali, że najprawdopodobniej rozłożą tam specjalną magistralę o długości nawet do 10 km, aby odprowadzić wodę poza obszar zalewowy
- przekazała.