Sprawa, w której oskarżycielem prywatnym jest mec. Roman Giertych, trafiła do Sądu Rejonowego dla Warszawy - Śródmieścia II Wydział Karny. Poseł KO, urażony słowami sprzed ponad roku, wkroczył na drogę karną. Borowskiemu zarzucał czyn z art. 212 §2 kodeksu karnego. Domagał się też zapłaty 200 tysięcy złotych.
W prywatnym akcie oskarżenia chodziło o konkretny cytat. Słowa te padły podczas programu Telewizji Republika.
„Bo można się spodziewać, że człowiek, który broni, bo oczywiście każdemu największemu zbrodniarzowi należy się obrońca, ale ten obrońca nie może z nim współpracować. on powinien szukać różnych łagodzących rzeczy, a tu widzimy mecenasa, i jednego z wielu oczywiście, bo ten zawód się zdegenerował, który z przestępcami współpracuje. Przecież ta cała afera bez udziału Pana Giertycha, który zapewniał nie tylko taką tarczę prawną, ale tutaj dawał swoich znajomych, godził się na to, żeby jego znajomi byli tymi słupami”.
Pan Giertych wyprowadził pieniądze z Polnordu. Nie mógł dostać zarzutów dlatego, że nagle zemdlał, potem uciekł do Włoch i potem pan Donald Tusk wprowadził go na listy wyborcze (...) dostał się do Sejmu i się ukrył za immunitetem. Ja tylko mogę powiedzieć, że był kiedyś taki senator, Gawronik się nazywał, który miał zarzuty prokuratorskie, ale przez 8 lat ukrywał się za immunitetem, a jak już nie został ponownie wybrany na senatora, to potem 8 lat siedział w więzieniu
- zwrócił uwagę Borowski.
Jak dodał, przewiduje to samo dla Romana Giertycha. Odnosząc się do swojej wypowiedzi Borowski podtrzymuje, że nie skłamał.
Ja zostałem skazany na przeproszenie, a ponieważ odmówiłem przeprosin, nie wykonałem wyroku sądu, to sąd podjął decyzję, że mam odsiedzieć pół roku twardego więzienia. Jak sobie pomyślę, że pan Giertych w tej chwili bryluje w Sejmie, jest wiceprzewodniczącym rządzącej partii (...), a ja pójdę do więzienia za mówienie prawdy
– podkreślił Adam Borowski.
"Ten wyrok nie świadczy o mnie. Ten wyrok świadczy o tym systemie, o tym łajdackim systemie, który karze ludzi za mówienie prawdy. To zupełnie tak, jak za komuny"
- dodał.
Więzienia się nie boję, bo mam doświadczenie. Odmawiam opowiadania o swoich chorobach, jestem zdrowym człowiekiem, silnym, mogę iść do więzienia
– zakończył Borowski.