Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Śledzenie, zatrzymanie i przeszukanie bez kamer. Kulisy akcji policji wobec red. Kraskowskiego

Śledzenie w centrum handlowym, zatrzymanie z dala od kamer i przeszukanie domu pod nieobecność właściciela – kulisy zatrzymania dziennikarza Leszka Kraskowskiego budzą coraz większe wątpliwości. Jak ustalił portal Niezalezna.pl, policjanci z Piaseczna nie zarejestrowali akcji, bo komenda... nie miała ani jednej kamery nasobnej. Kluczową rolę w przeszukaniu odegrała skłócona z dziennikarzem żona, która jest stroną w postępowaniu.

Jak wyglądała „operacja” zatrzymania red. Kraskowskiego? Jak się dowiedzieliśmy, nieumundurowani policjanci z piaseczyńskiej komendy, m.in. z wydziału kryminalnego, obserwowali go przez dłuższy czas.

Bez nagrań i kamer 

Funkcjonariusze śledzili go m.in. w jednym z dużych centrów handlowych w Piasecznie i w jego pobliżu. Nie zdecydowali się wówczas na zatrzymanie.  Może dlatego, że te obszary są monitorowane? Policjanci poczekali, aż wsiądzie do samochodu. Był następnie śledzony, a zatrzymany dopiero po kilkunastu kilometrach, bliżej domu, w którym mieszka. 

Żaden z funkcjonariuszy nie miał kamer. Podobnie nie było nagrywane przeszukanie posesji. Dlaczego? Jak się okazuje komenda powiatowa w Piasecznie nie dysponowała w dniu zatrzymania tj. 6 czerwca… ani jedną kamerą nasobną! Nie mogliśmy uwierzyć. Potwierdziliśmy te informacje w prokuraturze.

Tajemnicze przeszukanie

Co więcej, red. Kraskowski nie był obecny przy przeszukaniu, którego dokonywano w jego domu. Odbywały się w obecności tzw. osoby przybranej. Osoba przybrana to w założeniu niezainteresowany wynikiem sprawy świadek (np. małżonek, sąsiad, funkcjonariusz), którego obecność przy przeszukaniu mieszkania lub innej czynności procesowej zapewnia jej prawidłowy przebieg i chroni prawa osoby przeszukiwanej. Instytucję tę reguluje m.in. Kodeks postępowania karnego. 

W tym konkretnym przeszukaniu tę funkcję pełniła, za zgodą służb, żona red. Kraskowskiego, współwłaścicielka nieruchomości, pozostająca w nim w separacji. Potwierdziliśmy te informacje w prokuraturze. Jest jednocześnie bezpośrednio stroną w tym postępowaniu. Czy zależało jej na ochronie materiałów objętych tajemnicą dziennikarską, które mogły znajdować się na terenie nieruchomości lub zdawała sobie z tego sprawę, co może być nią objęte?

W komunikacie Prokuratura Okręgowa w Warszawie napisała, że żona Leszka Kraskowskiego w zeznaniach wskazała, że „z uwagi na dotychczasowe zachowanie, obawia się, że może on zrobić krzywdę jej lub innym osobom”.

„W aktach sprawy znajdują się informacje o tym, że Leszek K. może dopuszczać się czynów z użyciem przemocy – posiada on liczne rejestracje w bazach policyjnych, jak również postawiono mu zarzut dot. znęcania się nad własną rodziną”

– stwierdzili śledczy. 

Pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie prowadzone było postępowanie o czyn z art. 207 § 1 kk, który miał być popełniony przez dziennikarza na szkodę osób najbliższych. Sprawa ta pozostawała zawieszona z uwagi na to, że – jak twierdzą w komunikacie śledczy – „podejrzany nie stawia się na wezwania i nie można z nim przeprowadzić czynności”.  

Okazuje się, że po zatrzymaniu red. Kraskowskiego w innej sprawie (czyli dotyczącym gróźb i nielegalnego posiadania broni) i przedstawieniu zarzutów, sprawa rzekomego nękania rodziny została przez prokuraturę natychmiastowo do niej dołączona. Dlaczego? Jak tłumaczy nam rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba „z uwagi na ekonomikę procesową”.

Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała w poniedziałek, że dokona analizy akt śledztwa prowadzonego przeciwko Leszkowi K. "pod kątem prawidłowości oraz zasadności podjętych czynności procesowych".

Dziennikarz znany z ujawniania niewygodnych dla Romana Giertycha informacji został aresztowany na trzy miesiące. 

Źródło: Niezależna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska