Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Zabójstwo artysty, śmierć żołnierza i sabotaż na torach. Co dzieje się z polskimi służbami za rządów Tuska?

Rosyjski artysta i przeciwnik Kremla zastrzelony na terenie Polski. Zabójca polskiego żołnierza znany organom ścigania Rzeczypospolitej, ale pozostający poza ich zasięgiem. Dywersanci, którzy próbowali doprowadzić do katastrofy kolejowej, zdołali opuścić kraj zanim służby ustaliły ich tożsamość. Te trzy sprawy - z różnych okresów ostatnich lat - ponownie uruchamiają dyskusję o kondycji polskiego systemu bezpieczeństwa oraz o odpowiedzialności osób sprawujących nadzór nad służbami.

Autor:

Ostatnie wydarzenia z Białej Podlaskiej wywołały szczególne zainteresowanie ze względu na osobę ofiary. Zastrzelony został Siemion Skrepecki – rosyjski artysta i satyryk, który od lat otwarcie występował przeciwko polityce Władimira Putina i krytykował również czeczeńskiego przywódcę Ramzana Kadyrowa.

Po wyjeździe z Rosji osiedlił się w Polsce, gdzie nadal angażował się w działalność środowisk rosyjskiej opozycji demokratycznej. Jego twórczość i akcje artystyczne były wymierzone przeciwko wojnie prowadzonej przez Kreml oraz represjom wobec przeciwników rosyjskich władz.

Do dziś nie jest jasne, jaki był motyw zabójstwa. Wygląda to jednak na zabójstwo na konkretne zlecenie. Według pojawiających się informacji, w ataku mogło uczestniczyć kilka osób. Zatrzymano taksówkarza, który miał przewozić uczestników zdarzenia – doszło do tego w pobliżu białoruskiego konsulatu w Białej Podlaskiej.

Wobec takiego charakteru sprawy pojawiają się pytania o możliwe tło zabójstwa oraz o działania polskich służb. Dotychczas nie pojawiły się szerzej komunikowane publicznie stanowiska ze strony osób odpowiedzialnych za nadzór nad bezpieczeństwem państwa. Na próżno szukać komunikatów na profilach w mediach społecznościowych zarówno Marcina Kierwińskiego, szefa MSWiA, jak i Tomasza Siemoniaka, ministra koordynatora służb specjalnych. 

Dwa lata po śmierci sierżanta Sitka. Sprawca ustalony, ale poza zasięgiem

Kolejna sprawa: w maju 2024 roku na granicy polsko-białoruskiej doszło do ataku na 21-letniego żołnierza Mateusza Sitka. Podczas próby sforsowania granicznej zapory jeden z agresywnych migrantów ugodził go nożem przez barierę. Żołnierz zmarł kilka dni później, 6 czerwca.

Po dwóch latach od tragedii śledczy wreszcie wskazali konkretną osobę podejrzewaną o zabójstwo – obywatela Maroka Mohameda Addamrou. Wiadomo, że wystawiono wobec niego Europejski Nakaz Aresztowania oraz czerwoną notę Interpolu, jednak mężczyzna przebywa na Białorusi, a śledztwo zostało zawieszone.

Kontrowersje wzbudza fakt, który ustalił portal Niezalezna.pl, że wizerunek podejrzanego nie został publicznie ujawniony. Nie wiadomo również, czy polskie organy ścigania dysponują jego zdjęciem i czy występowały o publikację noty w ogólnodostępnej bazie Interpolu. 

Sabotaż na kolei. Sprawcy zdążyli wyjechać z Polski

Kolejnym wydarzeniem, które wywołało dyskusję na temat sprawności służb, była próba przeprowadzenia aktów dywersji na polskiej infrastrukturze kolejowej.

W listopadzie 2025 roku premier Donald Tusk przekazał w Sejmie, że ustalono tożsamość dwóch obywateli Ukrainy współpracujących z rosyjskimi służbami. Według ustaleń mieli oni odpowiadać za działania mające doprowadzić do katastrofy w ruchu kolejowym – między innymi poprzez ingerencję w infrastrukturę pod Puławami oraz użycie ładunków wybuchowych.

Problem polegał jednak na tym, że zanim służby zdołały ustalić ich dane, obaj opuścili Polskę przez przejście graniczne w Terespolu. Jak wynikało z informacji przedstawionych przez szefa koalicji rządzącej, mimo że wiadomość o wybuchu pojawiła się jeszcze w nocy, działania w miejscu zdarzenia rozpoczęto dopiero po kilku godzinach, co miało dać sprawcom czas na oddalenie się.

Krytycy rządu - w tym opozycja - wskazywali, że sytuacja jest szczególnie niepokojąca, ponieważ chodziło o osoby działające na rzecz rosyjskich służb i planujące atak na infrastrukturę, z którego skutki mogli odczuć przypadkowi pasażerowie. A służby, choć wiedziały o akcie dywersji, nie podjęły żadnych konkretnych działań. 

Narastający katalog pytań

Każda z tych spraw ma inny charakter i znajduje się na odmiennym etapie postępowania. Łączy je jednak wspólny mianownik - państwo zbyt często reaguje dopiero po fakcie, a sprawcy najpoważniejszych przestępstw związanych z bezpieczeństwem Polski zyskują czas na ucieczkę lub pozostają poza zasięgiem organów ścigania.

To właśnie pod adresem kierownictwa odpowiedzialnego za bezpieczeństwo – w tym ministra spraw wewnętrznych oraz ministra koordynującego służby specjalne – kierowane są pytania, czy obecny system nadzoru nad służbami jest wystarczająco skuteczny w obliczu rosnących zagrożeń.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska