Jak pisze „GW”, trwająca obecnie rekrutacja na studia oraz kolejna będą wyjątkowe, ponieważ o miejsca na uczelniach rywalizują liczniejsze niż dotąd roczniki maturzystów. Z danych, które przytacza gazeta wynika, że w ubiegłym roku maturę zdawało 256 tys. osób, a w 2026 prawie 345 tys. uczniów. Z kolei - jak czytamy - prognozy wskazują, że za rok ta liczba może wynieść około 386 tys. osób.
Według gazety, „ta nadwyżka to ostatni akt tzw. reformy sześciolatków, którą próbował wprowadzić rząd Donalda Tuska za czasów koalicji PO-PSL”. „We wrześniu 2014 r. do pierwszych klas szkół podstawowych poszły wszystkie dzieci siedmioletnie (urodzone w 2007 r.) i obowiązkowo pół rocznika sześciolatków (z pierwszej połowy 2008 r.). Podobnie było jeszcze rok później. W 2015 r. PiS doszedł do władzy i odwołał reformę” - czytamy.
Wojciech Dąbrówka - rzecznik Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) powiedział gazecie, że w tym i następnym roku większej konkurencji można spodziewać się przede wszystkim na kierunkach, które już dziś cieszą się największym zainteresowaniem. „Dotyczy to m.in. kierunków medycznych, weterynarii, biotechnologii czy prawa, gdzie liczba kandydatów znacząco przewyższa liczbę miejsc” - doprecyzował.
Dąbrówka ocenił też, że „większa konkurencja może w niektórych przypadkach przełożyć się na wyższe progi punktowe na najbardziej obleganych kierunkach”. Zaznaczył jednak, że nie jest to regułą, ponieważ progi punktowe będą zależą od wyników tegorocznych matur.
Zdaniem rzecznika KRASP, uczelnie muszą się zmierzyć z jeszcze jednym zjawiskiem. Jak powiedział gazecie, „przy większej liczbie kandydatów rośnie skala aplikowania na wiele kierunków i uczelni jednocześnie, co może zwiększać rotację po ogłoszeniu wyników oraz skalę rezygnacji ze studiów na wczesnym etapie”.
„GW” zwraca też uwagę, że dokładna liczba nowych studentów, jaką będą mogły przyjąć uczelnie, które prowadzą kierunki lekarskie nie jest jeszcze znana. Jak podaje gazeta, resort zdrowia ustala aktualnie limity przyjęć na kierunki lekarskie, które według zapowiedzi mają utrzymać się na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego - 10 249 osób.