Cofnijmy się w czasie do listopada 2022. Właśnie wtedy GDDKiA podpisała z Mostostalem Warszawa umowę na zaprojektowanie i budowę odcinka drogi ekspresowej S19 między Domaradzem a Krosnem na Podkarpaciu. Kontrakt wart ponad miliard złotych. Zgodnie z harmonogramem inwestycja miała być gotowa do czerwca 2026 roku. Na czym stoimy? Wiosną tego roku zaawansowanie robót na tym odcinku wynosiło pięć procent. Co oznacza, że zamiast gotowej drogi mamy ledwo co ruszone prace.
Już w kwietniu 2026 roku wykonawca powiadomił o odstąpieniu od kontraktu. Powód? Firma wskazała na długotrwałą zwłokę GDDKiA w realizacji zobowiązań umownych oraz ponad roczny brak współpracy w rozwiązywaniu przeszkód. Podała też konkretne kwoty. Nieprzewidziane warunki gruntowe miały podnieść koszty o około 150 milionów złotych, a konieczność wydłużenia obiektów inżynierskich nakazana przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska o kolejne 400 milionów złotych brutto.
GDDKiA zrzuca winę na wykonawcę
Inną perspektywę ma zarządca dróg. Odrzucił argumentację wykonawcy. Mało tego, rzecznik Dyrekcji Szymon Piechowiak stwierdził wprost, że jego postawa świadczy o braku zainteresowania kontynuacją budowy. Na posiedzeniu sejmowego zespołu ds. powstania Via Carpatii przedstawiciele Dyrekcji poszli jeszcze dalej. Stwierdzili, że wykonawca zapędził się w optymalizacji, przez co rozwiązania projektowe nie zostały zaakceptowane przez organ środowiskowy.
W połowie maja GDDKiA oficjalnie rozwiązała umowę z winy wykonawcy. Zaczęły się prace zabezpieczające i inwentaryzacja. Budowa stanęła.
Jak informuje portal WNP.pl, właśnie zakończyła się inwentaryzacja na odcinku Domaradz-Krosno. Przetarg na dokończenie budowy ma zostać ogłoszony na przełomie sierpnia i września 2026 roku. Czyli ładnych kilka miesięcy po tym, jak Mostostal zszedł z placu budowy.
Nowy wykonawca przejmie zadanie w oparciu o wydane zezwolenie na realizację inwestycji drogowej, ale będzie mógł wprowadzać zmiany projektowe. GDDKiA liczy, że prace uda się dokończyć w ciągu 26-28 miesięcy od podpisania nowej umowy i bez zwiększania budżetu. Czy tak się stanie, okaże się po rozstrzygnięciu przetargu.
Opóźnień jest więcej
Okazuje się jednak, że wspomniany wyżej odcinek to nie jedyny problem z budową Via Carpatii na Podkarpaciu. Na odcinku Babice-Jawornik, który miał być gotowy we wrześniu tego roku, planowana data oddania przesunęła się na październik 2027 roku. Powód? Odmienne warunki gruntowe i niesprzyjające warunki klimatyczne.
Na odcinku Rzeszów Południe-Babice trwa drążenie tunelu długości ponad 2200 metrów, gdzie budowniczowie muszą stosować przepisy rodem z kopalni z uwagi na metan wydzielający się ze skał. Planowany termin oddania: styczeń 2028 roku, podczas gdy pierwotnie miał być to rok 2026.
Dla odcinków Jawornik-Lutcza i Lutcza-Domaradz wykonawcy wciąż czekają na pozwolenie na budowę. Jeden ze złożonych wniosków wpłynął z ponad półrocznym opóźnieniem - wykonawca dostał za to karę 22 milionów złotych.
Via Carpatia miała połączyć Podkarpacie z resztą Polski. Na razie łączy kolejne opóźnienia, zerwane kontrakty i pytania o to, kto za to wszystko odpowiada.