W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że polski Trybunał Konstytucyjny, nie respektując orzecznictwa TSUE, naruszył kilka podstawowych zasad prawa Unii.
To nie wszystko. TSUE stwierdził również, że TK nie spełnia wymogów niezawisłego i bezstronnego sądu, ustanowionego uprzednio ustawą. Wyrok to efekt skargi, którą skierowała w 2023 roku Komisja Europejska. TSUE przekroczył swoje kompetencje, gdyż wiele państw Unii Europejskiej, w tym m.in. Niemcy nie stosują absolutnego prymatu prawa unijnego nad krajowym.
"Uzurpacja władzy politycznej"
Dlaczego więc unijna instytucja chce w ten sposób ingerować w polski porządek prawny? O to zapytaliśmy Krzysztofa Bosaka (Konfederacja), wicemarszałka Sejmu.
W traktatach integracji Polski z UE, nie scedowaliśmy na unijne instytucje kompetencji oceniania naszych instytucji konstytucyjnych. Jest to podstawa kompetencja każdego państwa, żeby kształtować swoje instytucje konstytucyjne, ich składy i sposoby działania - na mowy własnych przepisów. I w drodze własnego przepisu demokratycznego. Tak jest w Polsce.
– mówi nasz rozmówca.
I kontynuuje: "TSUE, czy jakakolwiek instytucja europejska może mieć w tej sprawie opinię pozytywną albo krytyczną, ale dla naszego państwa nie może to mieć znaczenia. Szczególnie - znaczenia prawnego. To, czego jesteśmy świadkami to oczywiście spór o władzę ostateczną, władzą absolutną. O to, kto ma ostatnie słowo w kwestii kształtowania porządku ustrojowego. I który porządek prawny - unijny czy krajowy, konstytucyjny".
Bosak wskazuje, jak do tego typu decyzji na szczeblu unijnym podchodzi jego ugrupowanie polityczne.
"My w Konfederacji nie akceptujemy wprowadzenia Polski w rodzaj hybrydowego porządku prawnego, w którym normy prawa unijnego i polskiego będą się przenikać wzajemnie - w niezrozumiałej już dla nikogo proporcji. I w permanentnym relatywizmie. Sprawa jest w mojej ocenie prosta - TSUE nie ma kompetencji do tego, żeby wchodzić w ocenę działania naszego Trybunału Konstytucyjnego i jego wyroków" - tłumaczy.
Dodaje jednak: "oczywiście, sędziowie TSUE, z czego część jest politykami, mogą sformułować swoje oceny polityczne i uważam, że tak to trzeba traktować. Moim zdaniem można to potraktować po prostu jako polityczny głos w debacie i niewiele więcej".
Bazą są tu traktaty, dlatego żadne ogólne klauzule nie mogą być podstawą do recenzowania naszych instytucji konstytucyjnych - a tym bardziej do uchylania czy podważania ich działania.
– podkreśla.
Przyznaje jednocześnie, że "nie oznacza to jednak pełnej akceptacji tego, co się działo wokół TK. Wiele spraw było krytycznych, natomiast niemniej krytyczna jest ingerencja z zewnątrz w nasz porządek konstytucyjny. Uważam, że problemy, które narosły wokół TK musimy rozwiązać sami. Żadne zewnętrzne instytucje nam w tym nie pomogą, tym bardziej - próbując delegitymizować Trybunał Konstytucyjny".
Przede wszystkim - nie ma żadnego jednego standardu w Unii Europejskiej, co do funkcjonowania sądów czy trybunałów. Tego standardu nie ma, a opinie polityczne prezentowane w tej sprawie, czy to przez Komisję Europejską czy TSUE, są "z powietrza" - w konkretnych sytuacjach. Jest to rodzaj uzurpacji władzy, nawet nie do końca sędziowskiej, bo osoby w TSUE nie zawsze są sędziami. To jest uzurpacja władzy politycznej.
– podsumowuje Krzysztof Bosak.