"10 godzin czekania z rwą kulszową, lekarze nawet kroplówki nie zaproponowali, ogólnie lekarze olewają"
- napisał pan Paweł.
"Tragiczny, wręcz beznadziejny SOR. (...) Omijać szerokim łukiem"
- napisał pan Bartłomiej.
Takich uwag w opiniach jest dużo więcej w sieci. Chodzi o Szpital Południowy w Warszawie, o którym kolejny raz zrobiło się głośno. Tym razem za sprawą doniesień medialnych o tym, że koordynujący SOR w tej placówce, młody lekarz bez specjalizacji Dawid Kacprzyk zorganizował "specjalną szybką ścieżkę dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. Medycy ze szpitala wprost mówią o "prywatnej przychodni Kacprzyka", który jest radnym jednej ze stołecznych dzielnic z ramienia ugrupowania Donalda Tuska.
Trudniej z dostępem do opieki medycznej mieli inni pacjenci, którzy zgłaszali się na Szpitalny Oddział Ratunkowy. W sieci można znaleźć szereg opinii na temat ich wizyty w warszawskiej placówce.
"Opinia dotyczy SOR-u. W skrócie, zbyli mnie z gorączką 40 st. i dusznościami w klatce piersiowej. Po kilku dniach kuracji lekami przepisanymi przez nich trafiłam do szpitala"
- napisała kilka miesięcy temu pacjentka.
"Kobieta 82 lata - 10 godzin czekania, a w recepcji informacja, że czas oczekiwania to 3 dni. Piękny szpital, ale brak kogokolwiek kto pomoże. Pieniądze na szpital były, ale to wszystko"
- czytamy w kolejnej opinii.
Zobaczcie, jak traktowani są zwykli pacjenci na SOR-ze w Szpitalu Południowym. Dla działaczy partii Tuska – salonik VIP i ekspresowe badania, a dla Polaków - kolejki, odwołane wizyty i brak pomocy. pic.twitter.com/HrPssNSqPb
— Maciej Wąsik 🇵🇱 (@WasikMaciej) June 17, 2026