O skandal w Berlinie była dziś pytana na antenie TV Republika Blanka Bąkiewicz, córka Roberta Bąkiewicza.
Mamy do czynienia z selekcją obywateli. Jedni są dla nich istotni, a inni są podobywatelami
– oceniła.
Następnie pytała: "Dlaczego ich tam wczoraj nie było? Dlaczego w rocznicę postawienia tego pomnika hańby - bo jest to przecież śmieszny pomnik, właściwie zwykły kamień - nie pojechali tam jako reprezentacja Polski? To hańba i wstyd. Oni po prostu ośmieszają Polaków na arenie międzynarodowej".
Przed chwilą widziałam wypowiedź pana Kosiniaka-Kamysza, który mówił o używaniu krzyża do walki. Jest dla mnie wręcz komiczne, że oni pogrążają się jeszcze bardziej, mimo że widzą, co się dzieje i jak to wszystko wygląda
– podkreśliła.
Bąkiewicz była także pytana, czy ma wiedzę na temat działań polskich instytucji w tej sprawie.
Nic ich nie interesuje i nic nie robią. Wczoraj, gdy wraz z posłami byliśmy pod ministerstwem, nie było żadnej reakcji ani odpowiedzi. Po prostu odbijaliśmy się od ściany. Pięć razy wychodził do nas urzędnik, a my nadal nie byliśmy w stanie uzyskać informacji, gdzie znajduje się tata, w którym jest szpitalu ani czy mogę do niego wejść. Powiedział mi jedynie, że sama muszę skontaktować się ze szpitalem. Zapytałam więc: po co wy w takim razie jesteście? Przecież właśnie na tym polega wasza praca. Za to wam płacimy
– oznajmiła.
W jej opinii "polskie służby pozostawały w kontakcie z niemiecką policją w związku z tą sprawą".
Myślę, że polskie służby na pewno pozostawały z nimi w kontakcie w związku z tą sprawą. Kiedy się na to patrzy, wygląda to po prostu jak ustawka. Kilkudziesięciu mężczyzn przyjechało do Niemiec, aby upamiętnić polskie ofiary, a policjanci nagle na nich ruszyli i zaczęli ich bić. Z czym więc mamy do czynienia? Moim zdaniem wszystko było od początku do końca zaplanowane i koordynowane również z polskimi służbami. Oni wiedzieli, że członkowie Ruchu Obrony Granic tam będą
– stwierdziła.