Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Tomasz Łysiak: Raz sierpem, raz młotem – czyli komuna wiecznie żywa!

„Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę!” – krzyczano niegdyś podczas manifestacji w okresie PRL-u, na co ZOMO reagowało agresją i tłukło pałami. Śpiewano także „Nie chcemy komuny, nie chcemy i już, Nie chcemy ni sierpa ni młota. Za Katyń, za Grodno, za Wilno i Lwów – zapłaci czerwona hołota!”. To również spotykało się z reakcją zomoli, czy ormowców (ci także włączali się, a jakże do „tłumienia burd i zamieszek”). Tak się składa, że w ostatnim czasie sprawa obecności komuny w polskim życiu społeczno-politycznym powróciła z siłą huraganu.

W Radomiu zorganizowano potańcówkę w klimacie PRL, chyba w ramach obchodów tegorocznej rocznicy Czerwca ’76 – pani wiceprezydent miasta ochoczo i z uśmiechem pozowała do zdjęć z rekonstruktorami w mundurach ZOMO, a ci dla zabawy pałowali publiczność. Ubaw.

Przypomnieć trzeba, że w roku 1976, w wyniku ostrej reakcji władzy na protesty w Radomiu i w Ursusie, kilkaset osób zatrzymano, wielu ludzi pobito i gazowano (służby wystrzeliły wtedy 17 500 sztuk chemicznych środków obezwładniających, 11 980 sztuk amunicji ćwiczebnej, 2 245 ładunków prochowych i 1 525 nabojów sygnałowych), stosowano system tzw. ścieżek zdrowia (zatrzymanego przepuszczano między dwoma szeregami bijących milicjantów), a 26 protestujących osób wsadzono do więzienia.

Prawie tysiąc osób wyrzucono z pracy. Księdza Romana Kotlarza pobito tak, że po kilku tygodniach zmarł. I wokół tego wszystkiego w Radomiu zorganizowano wesoły bal! Brakowało tylko Mazguły jako gościa honorowego…

Jednocześnie komunistę Włodzimierza Czarzastego (pomimo tego, iż on sam za komunistę się nie uważa, cały jego życiorys, z korzeniami w PZPR, z wielokrotnym pozytywnym odwoływaniem się do dziedzictwa PRL, czyni z niego właśnie, jako żywo – komunistę) Donald Tusk ustanawia drugim człowiekiem w państwie. Gdy zaś Czarzasty, mający podejrzane kontakty z Rosjanami, nie wypełniający ankiety bezpieczeństwa, obraża prezydenta USA (cokolwiek można sobie o nim krytycznie myśleć, to sojusz ze Stanami Zjednoczonymi stanowi dla Polski fundament bezpieczeństwa), to polski premier wchodzi w konflikt z ambasadorem USA i tegoż dawnego członka PZPR broni.

Ciągle nie uwolniliśmy się z dawniej założonego nam przez Sowietów łańcucha. Trzymany jest on obecnie w rękach Berlina, ale wielu ludzi hołubionych i ustawionych życiowo przez kariery w dawnych PRL-owskich służbach, nadal służy Moskwie – nawet jeśli dzieje się to w systemie „proxy”. A czasem nie „proxy”, tylko wprost (książka „Zgoda” Sławomira Cenckiewicza i Michała Rachonia doskonale to uwikłanie pokazuje).

Jeśli jeszcze w dodatku słyszymy, jakim językiem (esbeckim) posługują się oficerowie SOP, którzy w prywatnych rozmowach ujawniają mordercze plany wobec prawicowych dziennikarzy, to nie sposób nie mieć skojarzeń z epoką, która powinna być już minioną od dekad. To język dawnych, komunistycznych służb.

„Nie chcemy komuny, nie chcemy i już…” – najwyraźniej trzeba mocniej i na nowo śpiewać tę starą pieśń z czasów opozycyjnych protestów. Bo komuna nadal w Polsce jest. I rządzi.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane