Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Szpital nie wykonał aborcji, dostał ponad 200 tys. złotych kary. Będzie odwołanie

NFZ nałożył karę 208 tys. złotych na Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi w związku z niewykonaniem aborcji, której domagała się pacjentka, gdyż ciąża miała zagrażać jej zdrowiu psychicznemu. Jak dowiedział się portal niezalezna.pl, we wtorek łódzki szpital złożył zastrzeżenia do wystąpienia pokontrolnego NFZ. Ostatecznie aborcję przeprowadzono w Oleśnicy, gdy kobieta była w 9 miesiącu ciąży.

Chodzi o głośną historię pani Anity, której nienarodzone dziecko cierpiało na wrodzoną łamliwość kości. Kobieta miała być wprowadzona w błąd co do stanu ciąży, a szpital odmówił jej aborcji.

Dyrekcja CSK potwierdziła nam, że otrzymała wyniki kontroli NFZ dotyczące sprawy pacjentki.

Zapewniamy, że wszystkie nasze działania były i są prowadzone z należytą  starannością oraz w trosce o bezpieczeństwo pacjentów.

– czytamy w wiadomości od dyrekcji CSK.

Szpital skorzystał z przysługującego środka ochrony prawnej i w dniu 16.03.2026 r. złożone zostały zastrzeżenia do wystąpienia pokontrolnego NFZ.

– poinformowano.

Bariery proceduralne wobec aborcji w zaawansowanej ciąży

NFZ stwierdził m.in. naruszenie prawa pacjentki do informacji, które miało polegać na niewystarczającym informowaniu o wszystkich możliwych wariantach przebiegu schorzenia, rokowaniu oraz możliwych metodach postępowania, a także następstwach ich zastosowania albo zaniechania. W praktyce oznacza to, że pacjentce – zdaniem Funduszu – nie przedstawiono pełnego obrazu sytuacji medycznej, który mógł mieć wpływ na jej decyzje. Drugim zarzutem było rzekomo nieprawidłowe przeprowadzenie konsylium lekarskiego. NFZ uznał, że sposób działania zespołu nie zapewnił właściwej oceny przesłanek medycznych i nie doprowadził do realizacji świadczenia. Fundusz wskazał też na uzależnienie udzielenia świadczenia od dostarczenia przez pacjentkę zaświadczenia, które już było w dyspozycji szpitala. Chodziło o opinię psychiatryczną dotyczącą zagrożenia zdrowia psychicznego. W ocenie NFZ stworzyło to nieuprawnione bariery proceduralne. 

Trafiła do Oleśnicy

Przypomnijmy, że kobieta trafiła do łódzkiego szpitala w 35. tygodniu ciąży. Zaproponowano jej zakończenie ciąży przez cesarskie cięcie, na co kobieta nie wyraziła zgody, chcąc uśmiercić dziecko. Jedną z przyczyn miała być chęć oszczędzenia mu cierpień związanych z chorobą. Według relacji - kobieta była w złym stanie psychicznym. Wskazywano, że rzekomo bezpodstawnie została umieszczona na oddziale psychiatrycznym. Miała też opinię psychiatry, który stwierdził u pacjentki „myśli rezygnacyjne”.

Niedługo później kobieta udała się do szpitala w Oleśnicy, gdzie dokonano aborcji. Wówczas pracowała tam znana z uśmiercania nienarodzonych dr Gizela Jagielska. Pacjentka była w 36. tygodniu ciąży.

Źródło: niezalezna.pl, Gazeta Wyborcza, Legalna Aborcja

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej