Dr Gizela Jagielska szerzej znana opinii publicznej stała się po publikacji reportażu o sprawie małego Felka, uśmierconego w 37. tygodniu okresu prenatalnego. Chłopiec zdiagnozowany w łonie matki miał cierpieć na chorobę genetyczną - wrodzoną łamliwość kości II stopnia.
Diagnoza spadła na niespodziewających się niczego rodziców nagle, w 9. miesiącu ciąży.
Drastycznego zabiegu, który w oczach wielu po prostu był morderstwem, dokonała w oleśnickim szpitalu właśnie dr Gizela Jagielska.
[polecam:]
Felek został uśmiercony zastrzykiem z chlorku potasu prosto w serce. Cała sprawa niezwykle wzburzyła opinię publiczną.
Aktywiści pro life zwolnili Jagielską z pracy?
Przedstawiciele inicjatywy Wrocław za Życiem, organizująca m. in. marsze za życiem, nie kryli zadowolenia.
"Nie wiemy, jakie były prawdziwe powody, ale wiemy, że presja ma sens!" - napisali aktywiści w social mediach.
Do sprawy za pośrednictwem swojego Instagrama odniosła się sama Jagielska.
Aborterka z Oleśnicy zapowiada kontynuację swojej działalności
Zaprzeczyła, jakoby był to całkowity koniec jej współpracy ze szpitalem w Oleśnicy.
Nie jest prawdą, że odchodzę całkowicie ze szpitala w Oleśnicy. Rezygnuję z pewnych funkcji pełnionych w tym szpitalu. Natomiast absolutnie nie ma to nic wspólnego z tym, żebym przestała walczyć o prawa kobiet, żebym przestała robić aborcje - te, które są zgodne z polskim prawem i te, które są medycznie uzasadnione i żebym was zostawiła. Tak że pamiętajcie: ja dalej tu jestem. Może forma trochę się zmieni, to prawda, natomiast wszystkim to wyjdzie na lepsze
– przekazała w krótkim nagraniu Jagielska.
O jakich funkcjach mowa? Ponoć doktor Jagielska zrezygnowała z funkcji wicedyrektora.