20 maja, podczas przesłuchania Tomasza Sakiewicza w Prokuraturze Krajowej, do siedziby weszła grupa dziennikarzy Telewizji Republika oraz grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości. Posłowie próbowali przeprowadzić kontrolę poselską, jednak było im to utrudniane. Wejście do siedziby zapewnił im zastępca Prokuratora Generalnego Tomasz Janeczek, którego następnie Waldemar Żurek zawiesił na 6 miesięcy.
Co więcej, minister sprawiedliwości Prokurator Generalny Waldemar Żurek zdecydował, że powoła zespół śledczy, który ma zająć się zbadaniem tego wydarzenia. Na jego czele stanie Ewa Wrzosek, która jest obecnie Radcą Generalnym ministra.
Wojciechowska van Heukelom: Utrudnianie posłom czynności jest przestępstwem
Dzisiaj do sprawy podczas briefingu prasowego odnieśli się posłowie PiS, którzy weszli do siedziby Prokuratury Krajowej w ubiegłym tygodniu.
- Z mediów powzięliśmy informacje, że powstaje specjalny zespół ds. ścigania osób, które weszły do siedziby PK w ubiegłą środę. Te osoby to posłowie i dziennikarze. Ja i pan poseł Jan Mosiński jesteśmy jednymi z tych osób. To jest aberracja, że poseł nie może skutecznie sprawować swojego mandatu i na podstawie legitymacji poselskiej nie był wpuszczony do siedziby PK. Utrudnianie posłom czynności poselskich jest przestępstwem. Tymczasem zespół został powołany w okolicznościach nadzwyczajnych, w sytuacji, gdy mamy liczne ataki na mieszkania i siedziby prawicowych polityków i dziennikarzy. W tamtej sprawie żaden zespół nie działa - działają tylko policjanci pod nadzorem prokuratury, nie ma specjalnego zespołu - to ustaliłam na kontroli w poniedziałek. Jesteśmy oburzeni tą sytuacją i uważamy, że rząd Donalda Tuska powinien się wytłumaczyć z rażącego ograniczenia spełnienia mandatu przez posłów
- mówił posłanka Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.
Warchoł: Dalszy ciąg demokracji warczącej
Poseł PiS, były minister sprawiedliwości, Marcin Warchoł, zwrócił uwagę, że przepisy ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora gwarantują "posłom prawo do wykonywania interwencji w takich organach jak prokuratura".
- To działanie podejmowane w ochronie praw obywatelskich, przestrzegania prawa i absolutnie posłowie mieli prawo, a wręcz obowiązek tego dnia taką interwencję podjąć w obliczu wydarzeń, których byliśmy świadkami
- dodał Warchoł.
W jego ocenie, powołanie zespołu jest "absolutną, polityczną hucpą".
- Na jego czele ma stanąć prokurator Ewa Wrzosek, która już skompromitowała się tym, co działo się wokół przesłuchania śp. Barbary Skrzypek. (…) Ta tragedia, która się wydarzyła, powinna być sygnałem ostrzegawczym również dla samej prokuratury, by tej pani nie pozwalać decydować w sprawach kluczowych dla bezpieczeństwa państwa. Sami prokuratorzy nie darzą jej zaufaniem. Tamtym przesłuchaniem, nadużyciem władza skompromitowała i siebie i prokuraturę, którą reprezentuje. Konsekwencje prawne nie zostały do dzisiaj wyciągnięte, one będą, gdy wróci praworządność - wykazywał Marcin Warchoł.
Dodał, że w Prokuraturze Krajowej "mieliśmy do czynienia z legalną interwencją".
- Posłowie zostali przyjęcie przez prokuratura PK, tam pracującego, teraz grozi się postepowaniami karnymi, powołuje się zespół pod kierunkiem Ewy Wrzosek. To niedopuszczalne i to dalszy ciąg demokracji warczącej, kierującej się prawem, jak je rozumie Donald Tusk
- stwierdził były minister.