Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Skandaliczna wystawa "Nasi Chłopcy". "To krok od stwierdzenia, że to my odpowiadamy za II wojnę światową"

Uzasadnione oburzenie wywołała wystawa o żołnierzach III Rzeszy z terenów Pomorza Gdańskiego nazwana "Nasi Chłopcy". - W zasadzie to tylko krok od stwierdzenia, że skoro "nasi chłopcy" w armii III Rzeszy to my odpowiadamy za II wojnę światową - stwierdził Michał Rachoń. - To nie jest tylko źle zorganizowana wystawa – to polityczna prowokacja - dodał Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS. Wystawę skrytykował także przedstawiciel rządu, Władysław Kosiniak-Kamysz.

W Muzeum Gdańska w ratuszu otwarto wystawę "Nasi Chłopcy". O mieszkańcach Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy. Współorganizatorem wystawy jest Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Reklama

Krok od stwierdzenia, że odpowiadamy za II wojnę światową

- W zasadzie to tylko krok od stwierdzenia, że skoro "nasi chłopcy" w armii III Rzeszy to my odpowiadamy za II wojnę światową. Skandaliczna rzecz, ale chyba rzecz, która wpisuje się w szerszy kontekst - mówił w swoim programie w TV Republika Michał Rachoń, dyrektor programowy stacji.

- Wszystko jest skandaliczne w tej sprawie. Obok tematu - także tytuł. On przenosi to na nas i rozmywać odpowiedzialność. "Skoro wy, Polacy, byliście >>naszymi<<, to nie Niemcy, ale hitlerowcy, a jak hitlerowcy, to niekoniecznie sami Niemcy, bo może też Polacy, >>wasi chłopcy<<". Z jednej strony mówią o "wcielaniu", o przymusowości, żeby jakby co się bronić, ale tam chochlik się wdarł i mowa o "wyborze"

- dodał Jan Kanthak, poseł Prawa i Sprawiedliwości. - Te metody, które są wykorzystywane w Gdańsku czy we Wrocławiu, to "germanienie", zacieranie wszelkich różnic między brodniami dokonanymi przez Niemców i próba zrównywania, że "Polacy tez mieli w tym wkład" i przypominanie ciągle niemieckich wspomnień - dodał.

Błaszczak: To polityczna prowokacja

W mocnych słowach wystawę ocenił Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości.

- To jawna realizacja niemieckiej narracji, a prowadzą ją przecież  instytucje, które powinny strzec polskiej pamięci historycznej. Tego rodzaju wystawy to próba przekłamania historii. „Nasi chłopcy” bronili Polski i ginęli od niemieckich dział, a nie zakładali mundury Wermachtu czy SS - napisał w mediach społecznościowych Błaszczak.

Wydarzenie w Gdańsku nazwał "polityczną prowokacją" i kolejnym dowodem na realizację niemieckiej agendy politycznej.

- Takie narracje są niebezpieczne: niszczą polską pamięć i rozmywają odpowiedzialność za zbrodnie II wojny światowej. Apeluję: powiedzmy stanowcze NIE projektom, które zamiast  bronić pamięć – zakłamują historię

- dodał.

"Niebywały poziom zidiocenia"

- Może jacyś chłopcy od Dulkiewicz i jej kolegów służyli Hitlerowi, ale nasi nie! To jest niebywały poziom zidiocenia i zdrady sprawy polskiej. Tytuł tej wystawy jest obrzydliwy, mylący i bulwersujący. Zróbcie jeszcze wystawę „Nasi chłopcy w NKWD. Losy mieszkańców I Rzeczpospolitej w ZSRR” - skwitował sprawę europoseł PiS, Tobiasz Bocheński.

- To nie jest sztuka - to hańba i wstyd - dodał inny europoseł, Bogdan Rzońca. 

"Domagamy się konsekwencji"

- To, co się wydarzyło w Gdańsku z wystawą, które organizuje Muzeum Gdańska oraz Muzeum II Wojny Światowej […] to jest skandaliczna sytuacja, w której władze miasta Gdańska oraz Muzeum II Wojny Światowej przygotowują wystawę, która nazywa „naszymi chłopcami” żołnierzy Wehrmachtu – powiedział były rzecznik rządu, europoseł Piotr Müller na konferencji prasowej. Dodał, że oczekuje jednoznacznego stanowiska wszystkich polskich partii politycznych w tej sprawie.

Domagamy się pilnego usunięcia tej wystawy i domagamy się przede wszystkim konsekwencji wobec tych, którzy ją stworzyli, wobec kierownictwa Muzeum II Wojny Światowej włącznie – stwierdził.

Kosiniak-Kamysz: Nie służy to polskiej politycy pamięci

 Krytycznie o wystawie wypowiedział się także przedstawiciel rządu, Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON.

Wystawa w Muzeum Gdańska „Nasi chłopcy” dotycząca mieszkańców Pomorza Gdańskiego służących w armii III Rzeszy nie służy polskiej polityce pamięci. Nasi chłopcy, żołnierze i cywile, Polacy, bronili Ojczyzny przed nazistowskimi Niemcami do ostatniej kropli krwi. To oni są bohaterami i to im należą się miejsca na wystawach

- ocenił we wpisie w mediach społecznościowych.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama