W środę do Krajowej Rady Sądownictwa, w której znajdują się biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, weszło dwóch prokuratorów w asyście policji. Przeszukania trwały ponad 12 godzin. Prokuratorzy zabrali akta dyscyplinarne. Jak pokazywały media, po kilkunastu godzinach okupacji KRS pozostawiono zniszczone drzwi, szafy i sejfy.
Szefowa KRS Dagmara Pawełczyk-Woicka, która była dziś gościem Tomasza Sakiewicza w Telewizji Republika, opisała jak wyglądało przejęcie KRS przez prokuratorów w asyście policji.
To nie jest tak, że miałam jakikolwiek wpływ na to, żeby kogoś wpuścić, bądź nie wpuścić do budynku, tylko został zastosowany przymus bezpośredni, aparat państwa zadziałał swoją siłą poprzez wprowadzenie funkcjonariuszy. Było postanowienie prokuratora wydane i skierowane do sekretarki, nie do mnie. Ja tylko zapoznałam się z treścią tego postanowienia, ponieważ jestem kierownikiem jednostki i z góry założono, że będzie przeszukanie. Natomiast postanowienie nie zawierało w ogóle konkretnych rzeczy, które mielibyśmy wydać, więc musiało dojść do przeszukania. W wyniku tego przeszukania, które trwało ponad 12 godzin, zabezpieczono materiały, które nijak się mają do treści tego postanowienia
– opowiadała szefowa KRS.
Zabrano akta obrończe któregoś z sędziów, (...) a także dokumenty prywatne tych sędziów. Pakowano to wszystko do worków. Prokurator chciał oddać te akta obrończe, ale już nie mógł, bo nikt tego nie mógł znaleźć. Oczywiście będziemy składać zażalenie, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, być może również indywidualne zawiadomienia
- mówiła Pawełczyk-Woicka.
Szefowa KRS przyznała, że utrudniano jej komunikację na terenie budynku Krajowej Rady Sądownictwa, a także odmówiono wstępu do budynku jej zastępcy. "Wszystkie drzwi były obstawione policjantami, było chyba ze 100 policjantów, sytuacja nieprawdopodobna. Dla mnie to wyglądało jak w jakimś filmie gangsterskim" - podkreśliła.
Tego samego dnia w Sejmie procedowana była ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa.
Natomiast to, co się działo w Sejmie, ta ustawa o KRS, w ekspresowym tempie uchwalona, niezależnie od naszych poglądów, czy uważamy, że sędziowie powinni wybierać sędziów do KRS, czy też ci sędziowie powinni mieć jakąś legitymację demokratyczną, to ta ustawa, która została uchwalona, przewiduje między innymi to, że każdy sędzia głosujący ma 15 głosów. Oznacza to tyle, że jakaś mniejszość, ale dobrze zorganizowana, wybierze wszystkich sędziów do KRS. Skonstruowanie tak tej ustawy jest zaprzeczeniem tego, co głosili przez wiele lat. Oczywiście że nie chodzi tutaj o żadną demokrację
– podkreśliła sędzia.