Podczas panelu dziennikarskiego w ramach XX Zjazdu Klubów "Gazety Polskiej" poruszono kwestię roli niezależnych mediów w kampanii przed wyborami prezydenckimi.
Michał Rachoń, dyrektor programowy TV Republika, zwrócił uwagę, że była to dziwna kampania.
- Ja nie wyobrażałem sobie, że znakomita większość kandydatów zdecyduje się przyjść do Republiki na debatę, bo wiem, jak stacja jest postrzegana przez niektórych polityków. Kasia [Gójska] uważała, że musimy to zrobić i to powinno się udać. Ta seria debat, to wszystko co się wydarzyło, w pewien sposób zmieniło "trakcję" tej kampanii wyborczej. Cała ta kampania uzyskała nową dynamikę w efekcie tego, że kandydaci pojawili się w naszej stacji, odbiór tych debat również przez naszych konkurentów, którzy musieli uznać, że były to debaty, które dały platformę, na której ludzie o różnych poglądach mogą się spierać, czym jest Polska
- mówił Rachoń.
"TV Republika jest liderem"
Katarzyna Gójska zaznaczyła, że TV Republika "wywierała bardzo dużą presję na wszystkich kandydatów [na udział w debatach], dlatego że uznaliśmy, że te debaty będą miały w tej kampanii znaczenie i moim zdaniem miały".
- Po raz pierwszy media publiczne nie miały takiego znaczenia, starły się telewizje prywatne, każda miała swoje poglądy, ale nie były to media właścicielsko-rządowe - dodała.
Podkreśliła, jak ważne jest istnienie "dużej, prawicowej polskiej telewizji, której żadna władza nie wyłączy".
- Postkomuniści zawsze mieli takie swoje telewizje, które były im przypisane. Zawsze mogli tam przedstawiać swój punkt widzenia. Strona patriotyczna, konserwatywna, takich mediów nie miała. Dziś, dzięki TV Republika, urosły też inne telewizje prawicowe i można powiedzieć, że to dobrze. TV Republika jest liderem, jest najchętniej oglądają telewizją w Polsce. (...) To było bardzo ważne w czasie kampanii
- powiedziała Katarzyna Gójska.
Kampania wciąż trwa
Redaktor naczelna "Nowego Państwa" zwróciła uwagę, że "w pewnym sensie kampania się nie skończyła i cały czas trwa".
- Toczy się dzisiaj walka o to, aby te wybory się ucieleśniły, aby prezydent elekt stał się prezydentem RP. Proszę nie być pewnym, że to jest oczywiste. To z punktu widzenia polskiego prawa jest oczywiste i bezdyskusyjne, ale naprawdę toczy się walka o to, żeby ten zupełnie legalny i konieczny z punktu widzenia demokracji akt, czyli zaprzysiężenie nie odbył się o czasie. Co najmniej tyle. Jest wersja B - próba uczynienia z Karola Nawrockiego prezydenta nielegalnego, uzurpatora, którego jacyś "fałszerze" wnieśli do Pałacu Prezydenckiego, takiego "neoprezydenta", którego ta władza będzie obchodzić, którego otoczy kordonem bezprawia, którego będzie chciała obedrzeć ze wszystkich możliwości prawnych, które urząd prezydenta posiada - powiedziała.
- Pod tym względem ta kampania nie została zakończona. Dlaczego? Bo ten czarny scenariusz dla Polski i demokracji, to nie tylko wybory, ale legalne i pokojowe przekazanie władzy. Inna władza wykonawcza chce zakłócić proces przekazania władzy. Tylko mobilizacja i presja społeczna jest tylko w stanie tych ludzi zablokować, tych, którzy chcą zrobić zamach na polską demokrację. To, co jest w tej chwili jest przygotowane, to zamach na polską demokrację. Bez presji obywateli, bez mobilizacji, myślę, że może się w Polsce wydarzyć cos bardzo złego. Może dojść do próby zablokowania zaprzysiężenia prezydenta RP i całej lawiny późniejszych działań wprost niekonstytucyjnych
- dodała Katarzyna Gójska.
"Ta władza nie istnieje bez propagandy"
Redaktor podkreśliła, jak ważne w tym kontekście jest wsparcie TV Republika.
- Oni już wiedza, że TV Republika ma znaczenie. Druga strona już się przekonała, że ma znaczenie. Jeśli [władza] zdecyduje się na najbardziej radykalne kroki, one będą dotyczyć też nas, dlatego, że aby działać całkowicie bezprawnie i nie ponosić odpowiedzialności, trzeba odciąć ludzi od wiarygodnych, prawdziwych informacji, trzeba je zastąpić propagandą. Ta władza bez propagandy nie istnieje
- oceniła Katarzyna Gójska.

- Po pierwsze mobilizacja i czujność obywatelska, a po drugie - ciągłe wsparcie dla mediów niezależnych od tej władzy, które mogą się przebić przez propagandowy kordon tej władzy, są na tyle silne i mają duże zasięgi, a Republika ma takie zasięgi, by dotrzeć do ludzi z drugiej strony barykady, choć wierzę że w Polsce żadnych barykad nie będzie i zbliżamy się do tego szczęśliwego momentu. To jest bardzo ważne, nie można myśleć, że 1 czerwca wszystko zakończył - spuentowała.