W programie Michała Rachonia, dziennikarz zwrócił uwagę na działania prokuratury prowadzone wobec przeciwników politycznych obecnej władzy. Przywołał sytuację Zbigniewa Ziobry, Marcina Romanowskiego oraz publicznych wypowiedzi Waldemara Żurka, ministra sprawiedliwości, co do "przywożenia w bagażnikach" polityków opozycji. Zwrócił również uwagę na to, co dzieje się obecnie w prokuraturze - chociażby na to, że prokuratorzy mocowani są przez rząd, z pogwałceniem prerogatyw prezydenckich.
Oczywiście, że tak. I tutaj pan prezydent ma jasne stanowisko. Zresztą niedawno spotkał się z legalnym PK, Dariuszem Barskim, przyjął go w Pałacu Prezydenckim. Rozmawiali o tym, jak dzisiaj niszczone jest w Polsce państwo prawa, polska praworządność. I tutaj proszę mieć świadomość tego, że wszyscy, którzy biorą udział w niszczeniu państwa prawa, w niszczeniu praworządności, w przyszłym roku będą w Polsce wybory parlamentarne. I jest wielka szansa na to, że Polacy odpowiedzą na to wszystko zmianą rządu. Wszyscy ci, którzy dzisiaj dokonują pogwałcenia prawa w Polsce, niszczą polskie prawo, niszczą polską prokuraturę, muszą mieć świadomość, że zegar tyka.
– wskazał Adam Andruszkiewicz, wiceszef Kancelarii Prezydenta RP.
Prokuratura Żurka wznawia śledztwo ws. Andruszkiewicza
Dyrektor programowy Republiki zapytał, co dzieje się w sprawie samego Andruszkiewicza, ponieważ jak ustaliła Republika - prokuratura prowadzi działania dotyczącego polityka. Wiceszef KPRP nazwał to... "politycznym cudem".
Dlatego, że przez 12 lat jest prowadzone śledztwo ws. opisywanych wielokrotnie przez media, fałszowania podpisów pod listami wyborczymi. W śledztwie tym insynuowano, że ja brałem w tym udział. Tyle, że przez 11 lat tego śledztwa, kiedy wielokrotnie brałem udział w czynnościach, byłem wzywany przez prokuraturę, oddając na przykład próbki swojego pisma, ba, nawet w 2025 roku prokuratura twierdziła, że nie ma żadnych podstaw, żeby stawiać mi zarzuty. Wydano kilkanaście opinii grafologicznych, które jasno stwierdziły, że nie brałem udziału w fałszowaniu podpisów. Cud się wydarzył, nawet po 12 latach, jak widzimy. Nagle z prokuratury wyszło do mnie pismo, że jestem wezwany do prokuratury w charakterze podejrzanego w tej sprawie.
– przyznał.
🔴Nasz news‼️
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) February 4, 2026
Nielegalna Prokuratura Żurka wznawia śledztwo po 12 latach ws.
Adama Andruszkiewicza#Rachoń #włączprawdę #tvrepublika pic.twitter.com/rSzkNL56Vn
Zapytany o datę przesłuchania, odparł, że odbędzie się ono w przyszłym tygodniu.
"Będzie o tym zapewne głośno. To jasno pokazuje, że moim zdaniem, skoro przez 11 lat, regularnie stawiałem się na każde wezwanie - niezależnie od tego, kto był Prokuratorem Generalnego, bo nawet po zmianie władzy przyjeżdżałem i oddawałem próbki pisma. Zawsze były informacje - publicznie dostępne - że nie ma podstaw do stawiania mi żadnych zarzutów do tego, że brałem udział w tym procederze. Nagle coś się wydarzyło, coś dziwnego..." - tłumaczył.
"Jak Pan to interpretuje? Mamy całą serię wydarzeń, gdzie słyszymy, że najważniejszym celem działań Żurka są rozliczeniem działań, osób, które kojarzone są z obozem Zjednoczonej Prawicy, środowiskiem prezydenta. Rachoń przypomniał również sprawę prof. Sławomira Cenckiewicza. Pan premier Tusk próbuje meblować Kancelarię Prezydenta, Biuro Bezpieczeństwa Narodowego?" - pytał Rachoń.
Od początku funkcjonowania aktualnej Kancelarii Prezydenta, rząd, układ rządzący nieustannie prowadzi wobec nas działania opresyjne - różnego rodzaju. Od tego, że właśnie pan minister prof. Cenckiewicz jest prześladowany politycznie, obecnie rządzący stawiają mu zarzuty, nielegalnie twierdzą, że nie ma poświadczenia bezpieczeństwa, choć sąd stwierdził inaczej. Teraz widzimy, że i w mojej sprawie będą się działy tego typu ruchy. Tusk zabraniał szefom służb przyjeżdżania do prezydenta, żeby raportować o stanie bezpieczeństwa państwa. Takie rzeczy wobec nas dzieją się na co dzień. I tu widać, że Tusk ma jeden cel: zniszczenie konkurencji politycznej - zarówno tej parlamentarnej, jak i również samej Kancelarii Prezydenta. To są działania opresyjne, które są wymierzone politycznie. Bo nie wierzę w to, że po 11 latach, po wielu badaniach grafologicznych, działaniach prokuratury, nagle wyjawił się cud i w 12. roku tego śledztwa, wzywamy go jako podejrzanego. Śmierdzi wałkiem na kilometr.
– uważa Adam Andruszkiewicz.
Na pytanie o to, czy informował o tym bezpośrednio prezydenta Nawrockiego, odpowiedział: "tak, nie mamy tego typu tajemnic przed sobą, to jest naturalne. Wszyscy mamy świadomość tego, co się będzie działo. Doskonale wiemy, że to na pewno nie będzie koniec. Jesteśmy świadomi tego, że poprzez twardą postawę samego prezydenta, jako lidera Polaków, Kancelarii Prezydenta, będziemy poddawani kolejnym różnego rodzaju atakom i działaniom ze strony nielegalnej prokuratury. Ale cóż? Musimy robić swoje, po to powołali nas Polacy".
"Będziemy pracować dalej"
"Jak do tego Kancelaria Prezydenta, prezydent, zamierza do tego podejść?" - pytał dziennikarz. Rachoń poruszył również temat, o którym na łamach najnowszego wydania "Gazety Polskiej" pisze red. Katarzyna Gójska o "medialnym pastuchu, który tropi czystość genetyczną dziecka prezydenta". Mowa o skandalicznym tekście Andrzeja Stankiewicza. "Ataki na prezydenta, ataki na jego rodzinę, ataki na całe zaplecze. W jaki sposób państwo w Kancelarii Prezydenta, zamierzają w tych warunkach funkcjonować?" - dodał.
Najważniejsze jest to, że prezydent ufa swoim urzędnikom, którzy z nim współpracują na co dzień. To jest kluczowe dla nas wszystkich. Ale i kluczowe jest to, że Polacy wymagają od nas w tej sprawie bardzo twardej postawy. Nie możemy się nad sobą użalać - czy to chodzi o mnie, czy o BBN czy inne instytucje, które działają w ramach KPRP. Musimy robić swoje, do tego jesteśmy powołani. I będziemy to robić ze zdwojoną determinacją. Będziemy pracować codziennie nad tym, żeby pokazywać, jak sprawnego mamy dzisiaj prezydenta, jaką linię programową dzisiaj gwarantuje on Polakom, jakie ustawy chociażby Czarzasty mrozi w parlamencie. A z drugiej strony będziemy pokazywać, jak beznadziejny jest to rząd.
– mówił Andruszkiewicz.
Dalej powiedział wprost: "Donald Tusk nie będzie nam wyznaczał żadnych granic funkcjonowania, A na pewno nie prezydentowi, bo nie jest jego szefem. Szefem prezydenta jest naród polski i to on wyznaczył prezydenta do tego, żeby był głową narodu polskiego. Absolutnie, pan Donald Tusk może swoje gierki prowadzić i będzie to robić, bo jest z tego znany. Nie będę tu robił górnolotnych porównań w swoim kontekście, ale wiemy do jakich różnorodnych tragedii i sytuacji potrafią doprowadzić Tusk i jego aparat. Spodziewam się dziś wszystkiego ze strony tego układu rządzącego".
Również we wpisie na platformie X, prezydencki minister tłumaczy sprawę:
Szanowni Państwo,
— Adam Andruszkiewicz (@Andruszkiewicz1) February 4, 2026
Od 12 lat toczy się postępowanie dotyczące sfałszowania podpisów pod listami wyborczymi z 2014 roku w województwie podlaskim. W ostatnich latach część mainstreamowych mediów insynuuje moje zaangażowanie w tę sprawę. Przez cały ten czas nie przedstawiono jednak…