Początkiem kłopotów małżeństwa posłów Platformy Obywatelskiej – Kingi Gajewskiej i Arkadiusza Myrchy było ujawnienie przez media - w 2024 roku - faktu korzystania przez nich z sejmowych ryczałtów przeznaczonych dla parlamentarzystów spoza Warszawy. Okazało się wówczas, że korzystają z publicznych pieniędzy oboje, mimo, że zamieszkują we wspólnie wynajmowanym mieszkaniu w pobliżu Sejmu. Kolejne informacje o monstrualnych i trudnych do wytłumaczenia kilometrówkach, dziwnych zakupach sprzętu do biur poselskich czy zadeklarowaniu przez Myrchę rozliczania podatku w stolicy, w celu zoptymalizowania kosztów związanych z opłatami za przedszkole ich trójki dzieci tylko ich pogrążyły.
Jednak najciekawsze - wtedy - okazało się ujawnienie informacji pochodzących z ich oświadczeń majątkowych, a następnie niespójne, a nawet sprzeczne ze sobą tłumaczenia obojga posłów.
Z ówczesnych wyliczeń portalu Niezależna.pl, w których uwzględniliśmy nawet ewentualność pozostawania Gajewskiej na utrzymaniu męża w okresie poprzedzającym zakup 166-metrowego domu wartego 700 tys. zł (który zgłosiła w oświadczeniu z 8 listopada 2023 r.) wynika, że brak jej pokrycia na co najmniej 224 tys. zł.
Szczegóły w artykule: Policzyliśmy, ile zabrakło poseł PO do zakupu domu. To CO NAJMNIEJ 220 tys. zł! Gajewska chowa głowę w piasek
Gajewska początkowo mówiła, że świeżo zakupiony dom (który zadeklarowała jako jej „majątek własny”) jest w trakcie budowy, z kolei Myrcha twierdził, że budują go razem „od dobrych kilku lat”. A jak ustaliła Telewizja Republika, dom znajdujący się zaledwie ok. 30 minut jazdy samochodem od Sejmu wygląda na całkowicie wykończony i zamieszkały. Wewnątrz widać meble, z komina wydobywa się dym, a na eleganckim ogrodzeniu nie widać żółtej tablicy informacyjnej o prowadzonej budowie.
O małżeństwie znów głośno. Tym razem - przez kilometrówki
Ostatnio w przestrzeni medialnej zrobiło się głośno z uwagi na kilometrówki Anny Marii Żukowskiej. Posłanka Lewicy miała rozliczać nawet 90 kilometrów dziennie, mimo że z jej miejsca zamieszkania do Sejmu jest... 1,7 kilometra. A co ciekawe - Żukowska nie posiada samochodu.
Niemniej, przyjrzano się również rozliczeniom Arkadiusza Myrchy i jego małżonki - Kingi Gajewskiej.
Okazuje się, iż posłanka KO rozliczyła przejazdy na łączną kwotę 43 tys. 596 zł i 50 gr. Dodatkowo wykazała również niemal 3 tys. zł wydatków na taksówki — dokładnie 2 tys. 996 zł i 86 gr.
Arkadiusz Myrcha, choć zadeklarował niższe wydatki, wciąż budzą one mieszane emocje. Otóż, w ramach kilometrówki wiceminister sprawiedliwości, który... korzysta z samochodu służbowego, rozliczył 14 tys. 352 zł, a na przejazdy taksówkami wydał 1 tys. 266 zł i 10 gr.
Redakcja portalu fakt.pl skontaktowała się w tym celu z resortem sprawiedliwości.
"Ministerstwo Sprawiedliwości nie posiada żadnych informacji z zakresu wykonywania obowiązków poselskich ani wydatków biura poselskiego wiceministra Arkadiusza Myrchy. Samochód służbowy wykorzystywany jest wyłącznie do realizacji obowiązków Sekretarza Stanu Ministerstwa Sprawiedliwości"
- brzmiała odpowiedź.
Co ciekawe - łącznie małżeństwo rozliczyło w ciągu roku 57 tys. 948 zł i 50 gr kosztów przejazdów. Według wyliczeń taka suma odpowiada przejechaniu około 50 tys. kilometrów — czyli dystansu większego niż długość równika...