Kobieta postanowiła odwiedzić siostrę, bo od kilku dni nie miała z nią kontaktu. Gdy przybyła na miejsce, drzwi do mieszkania były otwarte, a w środku znajdowały się zwłoki dwóch osób. W podłodze wypalona była dziura.
Ze wstępnych ustaleń służb wynika, że ofiary dogrzewały się piecykiem typu koza i prawdopodobne zmarły na skutek zaczadzenia. Potem w mieszkaniu wybuchł niewielki pożar. Ogień prawdopodobnie sam zgasł, dlatego nikt nie powiadomił straży pożarnej - podaje dzienniklodzki.pl.
Według straży pożarnej do tragedii mogło dojść dwa dni temu. Dokładne okoliczności pożaru są ustalane przez służby.