- Słabo mi się robi… Przyduszali nas, zamknęli mnie w jakiejś klatce bez tlenu. Jestem mocno pobity. Metody mają cały czas te same - mówił Bąkiewicz zaraz po wypuszczeniu przez policję.
Pytany, dlaczego policjanci nie pozwolili na oddanie hołdu pomordowanym Polakom i zareagowali agresją, odparł:
„to są Niemcy cały czas. Nic się tu nie zmienia. Ta agresja pokazała, w jakim poważaniu mają Polskę i Polaków”.
- Kamień pogardy, który postawili w tamtym roku to nie jest przypadek. To, co dziś zrobili, przekracza wszelkie granice. Pobili nas strasznie. Wsadzali mi palce do oczu, do nosa. Dusili mnie. Bili pięściami i kolanami. To są bandyci - relacjował.
Zapewnił, że Ruch Obrony Granic podejmie kroki prawne wobec berlińskiej policji.
- Na razie muszę jechać do szpitala. Kręci mi się w głowie, źle się czuję. Muszę się zbadać - zakończył.