Dla Gustavo Gabriela Ferrari Ortiza , pochodzącego z Argentyny prawnuka bohaterskiego dowódcy batalionu "Zośka", Ryszarda Białousa, 1. sierpnia to rocznica o wyjątkowym wymiarze. Historia jego dziadka, który po II wojnie światowej osiedlił się w Argentynie, w rodzinie Gustavo przechowywana była od kilkudziesięciu lat. Wraz z pamięcią troskliwie pielęgnowane były wartości patriotyczne i przywiązanie do Polski - odległego kraju na kontynencie, który od Ameryki Południowej oddzielony był Atlantykiem, o którym Argentyńczycy mówili, że zamieszkany jest przez ludzi "o zimnych sercach", jak opowiada Ortiz.
To dlatego Gustavo podjął blisko trzy lata temu niezwykle odważną decyzję: porzucił argentyńską Patagonię, by zamieszkać w Polsce i odzyskać "swoją" historię. - Potrzebuję poznać swoje korzenie - wyjaśnia.
Pamięć powstania ciągle żywa
Dziś jest obywatelem Polski. 1. sierpnia z pewnością będzie dla niego niezwykłym doświadczeniem - w wymiarze nie tylko patriotycznym, ale i osobistym. Pradziadek bardzo chciał, by pamięć o Polsce i o polskim języku mimo upływu lat przetrwała wśród jego hiszpańskojęzycznych potomków. Dla najmłodszego wówczas Gustavo Ryszard Białous zostawił coś specjalnego: samodzielnie nagrane w języku polskim kasety, na których w języku polskim opisywał mu świat dookoła. Zależało mu, by prawnuk znał jego mowę ojczystą.
Jutro chcę być szczególnie na rynku Starego Miasta, żeby zobaczyć, jak warszawiacy upamiętniają godzinę "W", stojąc bez ruchu. Zamierzam również wybrać się na cmentarz, żeby zobaczyć groby powstańców i oczywiście dziadka
– opowiada dziś po polsku Ortiz.
Gustavo niewiele pamięta ze wspólnych chwil z bohaterskim pradziadkiem. Kiedy Ryszard umarł, jego prawnuk miał zaledwie cztery lata. Prochy bohatera w 2019 roku zostały sprowadzone do Polski i pochowane na warszawskich Powązkach. Było to życzenie samego kapitana (pośmiertnie awansowanego na pułkownika), by spoczywać wraz z innymi "zośkowcami".
Od trzech lat intensywnie badam swoje korzenie. Coraz lepiej mówię po polsku, jestem w trakcie nauki. Chcę się dowiedzieć jak najwięcej o tym, co mój dziadek, Ryszard Białous, robił tu, w Polsce. Chcę też zbadać, jakie były tu losy babci, Krystyny Białous
– zdradza Gustavo.
Powrót potomka Ryszarda Białousa do Polski został przyjęty z niezwykłym entuzjazmem przez środowiska aktywnie pielęgnujące pamięć o bohaterach powstania warszawskiego. Wśród nich znalazł się również gen. Wiesław Kukuła, dziś szef Sztabu Generalnego, którego ogromnym osiągnięciem było stworzenie od podstaw prężnie funkcjonujących Wojsk Obrony Terytorialnej. To on zasugerował Gustavo, że być może to czas i okazja dla niego, by historia zatoczyła krąg i by przywdział polski mundur?
W 2022 roku była to jedynie życzliwa sugestia. Jednak w trzy lata później, zapytany o tę propozycję, Ortiz ożywia się.
Zawodowo - chyba nie, chociaż sprawdziłem na własny użytek wymogi kondycyjne. Myślę jednak, że służba dla WOT-u mogłaby mnie bardzo przybliżyć do mojego dziedzictwa. Raz po raz wraca do mnie ten pomysł. Myślę, że wszystko przede mną
– mówi z uśmiechem.
Z Argentyny do Polski
Do ojczyzny przywódcy batalionu "Zośka" Gustavo przybył w 2022 roku. Z Polską przywitał się w najlepszy możliwy sposób - korespondencję po swoim dzielnym pradziadku, dzięki której losy Ryszarda Białousa oraz innych "zośkowców" po II wojnie światowej trafiły do szerszej świadomości, przekazał do Archiwum Akt Nowych.
W rodzinie Gustavo zachował się również szereg legend, dotyczących bohaterskiego "założyciela rodu". Jedna z nich dotyczy dramatycznej decyzji o egzekucji niemieckiego szpiega w szeregach AK, którą musiał podjąć Białous. Inna - że proroczy sen, którego doświadczył noc wcześniej, uratował mu życie przed niemieckim granatem. Jeszcze kolejna opowieść dotyczyła zaś przemycania AK-owców z Polski Ludowej w transportach żywnościowych, by ocalić im życie. Krystyna Białous, podczas powstania warszawskiego mama dwójki malutkich dzieci, również wykazywała się sprytem i zimną krwią: spacery z dziećmi wykorzystywała, by przemycać w ich wózku broń oraz granaty, gdyż żaden z niemieckich żołnierzy nie podejrzewał żadnej z polskich matek o taką brawurę. Po wojnie to ona zdecydowała, że rozwój rodu Białousów będzie mieć miejsce na patagońskiej ziemi. Historia rodzinna głosi, że początkowo małżeństwo miało osiąść w Brazylii, jednak wobec nieznośnego upału, jaki przywitał u brazylijskich wybrzeży pasażerów transatlantyku, Krystyna zaproponowała, by poszukać lepszego miejsca do życia. Rejs przedłużył się, a ostatecznie padło na niewielkie miasteczko w północnej Patagonii w prowincji Neuquen o nazwie Zapala.
Chwalebna przeszłość Ryszarda Białousa nikomu nie dała o sobie zapomnieć. Polski bohater zasłużył się bowiem nie tylko podczas powstańczych walk. Osiadłszy w Patagonii, wykorzystał swoje umiejętności techniczne, by zelektryfikować swoje sąsiedztwo i cały region. Jego wkład w rozwój lokalnej społeczności był na tyle imponujący, że po dziś dzień jednej z ulic patronuje tam Polak, Ryszard Białous, w powstaniu warszawskim ps. "Jerzy".