Premier Mateusz Morawiecki w komentarzu dla "Faktu" zauważył, że "kiedy w Europie niektórzy chcieliby już powrotu do business as usual, prezydent Joe Biden powiedział jasno: „ani kroku wstecz".
Chodzi o słowa amerykańskiego prezydenta, które padły podczas jego przemówienia na dziedzińcu przed Zamkiem Królewskim w Warszawie. - Moje przesłanie do Europy jest takie, że ta nowa walka o wolność pokazała nam już kilka rzeczy. Po pierwsze, Europa musi zakończyć swoje uzależnienie od rosyjskich paliw kopalnych – zaś my, USA, pomożemy wam w tym - stwierdził Joe Biden.
Zapytaliśmy polityków o to, czy ich zdaniem także nie ma już możliwości do powrotu do interesów z Rosją nawet po zakończeniu wojny, niezależnie od tego, jak ona się skończy.
Nie rozmawia się z bandytami
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Jan Mosiński stwierdził, że „jesteśmy świadkami budowania nowego ładu na świecie”. - Także w wymiarze gospodarczym, bez udziału Rosji - ocenił.
- Rosja Putina nie może być partnerem żadnego państwa. Nie rozmawia się z szulerami, bandytami
- zaznaczył.
Polityk zwrócił uwagę, że takie rozmowy będzie można wznowić, dopiero wtedy, jeżeli Rosja kiedyś się zmieni. - A myślę, że nie jest to taki szybki proces. Trwało by to co najmniej pokolenie, chociaż oczywiście chciałbym, żeby to było szybciej, to dopiero wówczas można byłoby rozmawiać o kwestiach gospodarczych - powiedział.
- Nie sądzę, żeby w najbliższych latach Rosja znalazła się w gronie państw, z którymi można rozmawiać o jakimś nowym ładzie gospodarczym. To, co obserwujemy na Ukrainie, dyskredytuje Rosję jako państwo, dyskredytuje Putina jako przywódcę. Jest ludobójcą, którego mam nadzieję, że czeka proces przed Trybunałem w Hadze wraz z jego grupą zbirów, z którą zaatakowali Ukrainę, mordują dzieci, niewinną ludność cywilną
- zakończył.
Nie ma powrotu do interesów z Rosją
Do sprawy w rozmowie z portalem Niezalezna.pl odniósł się także poseł PSL-u Marek Sawicki. - Nie ma powrotu do interesów z Rosją. Jeśli wolny świat nie zrozumie, że jest to ostatni moment na zduszenie gospodarcze Rosji i jej demilitaryzację w sposób gospodarczy, to trzeba sobie jasno powiedzieć, że za kilka lat będziemy mieli ten sam problem nad Dnieprem, nad Wisłą, a może i nad Łabą, co na Ukrainie - podkreślił.
- Nie wystarczy jednak tylko innych do tego nakłaniać. Pan premier na spotkaniu z opozycją mówił o zmianie konstytucji w zakresie konfiskaty majątków. Potem powiedział w jednym wywiadzie, że ma już gotową ustawę w tej sprawie. Myślałem, że w czwartek, piątek w ubiegłym tygodniu będziemy to procedować, ale jakoś nie było premiera na to stać. Trzeba samemu podjąć działania zdecydowane, bo w Polsce jest ponad dwa tysiące firm bezpośrednio rosyjskich, bądź powiązanych z kapitałem rosyjskim i czas najwyższy zablokować ich działalność, ale jednocześnie widzieć też straty dla polskiej gospodarki i polskich przedsiębiorstw. Jeśli się oczekuje od innych, to trzeba robić to samo, a nie przymykać oko i mówić „wy się poświęćcie, a my to tak może trochę mniej”
- stwierdził.