Premier Donald Tusk poinformował, że na wniosek ministra sprawiedliwości podjął decyzję o odwołaniu zastępcy Prokuratora Generalnego ds. wojskowych Tomasza Janeczka. Odwołanie wymaga jeszcze zgody prezydenta Andrzeja Dudy. Tym samym szef rządu obarcza winą Janeczka za to, że polscy żołnierze zostali zatrzymani, zakuci w kajdanki i przedstawiono im zarzuty związane z obroną polskiej granicy.
Sprawę skomentowało Niezależne Stowarzyszenie Prokuratorów „Ad vocem”, pisząc o „pokrętnej logice na wiadomy użytek”.
„Odwołanie prokuratora, który nie miał prawa nadzoru nad pionem wojskowym. Z drugiej strony pozostawienie na stanowisku (zresztą bezpodstawnie okupowanym) tego prokuratora, który odwołanemu zabrał prawo nadzoru, miał realny nadzór i spowodował, by ten bez prawa nadzoru sprawował nadzór nad sprawą, nad którą odwołany nie miał nadzoru, a nawet pojęcia?”
- czytamy.
Autor wpisu pyta na koniec: „czego nie rozumiecie?”.
Cóż za pokrętna logika na wiadomy użytek. Odwołanie prokuratora, który nie miał prawa nadzoru nad pionem wojskowym. Z drugiej strony pozostawienie na stanowisku (zresztą bezpodstawnie okupowanym) tego prokuratora, który odwołanemu zabrał prawo nadzoru, miał realny nadzór i…
— Stowarzyszenie Ad Vocem (@StAdVocem) June 7, 2024
Janeczek w TV Republika: Pan prezydent podejmie decyzję, jaką uzna za stosowne
W obronie prokuratora Janeczka stanął m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński i Jacek Sasin. Odnosząc się do wyrazów wsparcia, Janeczek wskazał, że "te słowa mają dla niego szczególne znaczenie, mają znaczenie budujące".
"Ja dalej będę robił swoje - czy mnie będą pozbawiać, czy nie. Póki będę zastępcą prokuratora generalnego, będę służyć państwu jak najlepiej umiem. Na chwilę obecną dzisiaj jeszcze nim jestem, jako funkcjonariusz publiczny"
- powiedział w TV Republika.
Przekazał też, że "poprosił pana prezydenta o spotkanie, by przedstawić panu prezydentowi moje spojrzenie, nakreślić, jakie nastąpiły manipulacje w stosunku do mojej osoby i prosić, by przyjrzał się tej rzeczywistej sytuacji, która została spowodowana w prokuraturze po dniu 12 stycznia".
"Pan prezydent podejmie decyzję, jaką uzna za stosowne, zgodnie ze swoim głębokim przekonaniem. Nie dotarła do mnie żadna informacja z Pałacu. Będę jej oczekiwał z niecierpliwością"
- oświadczył.