Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Otoczenie Tuska z podwyżkami, Polacy z drożyzną. "Policzek dla obywateli"

Tusk od kilku tygodni łupie Polaków na podwyżkach cen paliw, nie zgodził się na obniżkę VAT-u na żywność, a taką propozycję przedłożył prof. Przemysław Czarnek. Jednocześnie, jego otoczenie dostanie podwyżki pensji. Jest to policzek w twarz Polaków - ocenił w Republice Sebastian Kaleta, były wiceminister sprawiedliwości.

Autor:

Kilka dni temu "Rzeczpospolita" poinformowała, że ku końcowi zbliżają się prace nad nowym rozporządzeniem dotyczącym wynagrodzeń w KPRM. Medium przekazało, że zgodnie z planowanymi zmianami wynagrodzenia mają wzrosnąć na wielu stanowiskach. Przykładowo pensje ekspertów mają zostać podniesione z poziomu 4-8,7 tys. zł brutto do 5-9,6 tys. zł brutto. Z kolei asystenci premiera, ministrów i dyrektorów będą mogli liczyć na wzrost z 7,6 tys. zł do 8,6 tys. zł brutto. W innych przypadkach dolne i górne granice wynagrodzeń również mają wzrosnąć co najmniej o 1 tys. zł brutto.

Dodatkowo pracownicy KPRM mogą otrzymywać dodatki służbowe sięgające 40 proc. wynagrodzenia. Jednocześnie najwyższe stawki nie ulegną zmianie - według dziennika kierownicy projektów mogą zarabiać nawet do 17,3 tys. zł brutto miesięcznie.

Jednocześnie - Wielkanoc 2026 będzie rekordowo droga, o czym pisaliśmy wielokrotnie na portalu Niezalezna.pl. W obliczu drożyzny, prof. Przemysław Czarnek - kandydat PiS na premiera złożył projekt ustawy obniżające VAT na żywność z 5 proc. na 0 proc. Propozycja polityka nie spotkała się jednak z reakcją obozu rządzącego. 

"Policzek w twarz Polaków"

Temat zarówno podwyżek w otoczeniu premiera Donalda Tuska, jak i tych w sklepach - z którymi mierzą się Polacy - poruszono na antenie Republiki w rozmowie z Sebastianem Kaletą - byłym wiceministrem sprawiedliwości. 

Kiedy Polacy przygotowując się do świąt, przecierają oczy ze zdziwienia, patrząc na ceny w sklepach, na stacjach paliw - mamy najdroższe święta w historii. Nie dotkną one jednak otoczenia Donalda Tuska. Tusk od kilku tygodni łupie Polaków na podwyżkach cen paliw, nie zgodził się na obniżkę VAT-u na żywność, a taką propozycję przedłożył prof. Przemysław Czarnek. Jednocześnie, jego otoczenie dostanie podwyżki pensji. Jest to policzek w twarz Polaków. 

– skomentował polityk PiS.

I jak dodał - "wielu Polaków ledwo wiążę koniec z końcem przy tej drożyźnie, ale będą w otoczeniu Donalda Tuska - drożyzna nie straszna".

Zapytany o to, dlaczego rząd nie podejmuje działać ws. obniżenia VAT-u na żywność.

Po pierwsze - dla Donalda Tuska i jest to prawda znana od lat jego rządów - i pierwszego i tego aktualnego, sytuacja najuboższych jest obojętna. Wzrost płacy minimalnej ze zdecydowanie mniejszą dynamiką niż wtedy, kiedy my rządziliśmy. Brak reakcji na drożyznę. A właśnie tego typu działania, jak obniżenie VAT-u na żywność z 5 proc. na 0 proc. to jest rozwiązanie skierowane w stronę tych, którzy zarabiają najmniej. Bo oni odczują realną ulgę, mogąc sobie pozwolić na godne przeżycie tych świąt.

– ocenił poseł.

Jak zauważył - "patrząc na drożyznę i w sklepach u na stacjach paliw, wiemy, że ona się zaraz pogłębi. Ceny paliw wpływają na ceny wszystkiego, więc za chwilę będą podwyżki w każdym sektorze. Przedsiębiorcy, którzy z paliwa korzystają, będą musieli te różnice w podwyżce cen pokryć w cenach, które wszyscy będziemy uiszczać".

Spójrzmy na marżę Orlenu, na marżę na paliwie. Tutaj rząd żadnej reakcji nie podejmuje. Można wręcz odnieść wrażenie, że to oczekiwanie wielotygodniowe, na to żeby obniżyć akcyzę i VAT było poprzedzone łupienie Polaków na miliardy złotych. Ba, nawet wtedy, gdy próbowano, w mojej ocenie, zastawić pułapkę na prezydenta, kiedy odlatywał do USA - oni myśleli, że prezydent nie podpisze tej ustawy. Myśleli, że przez weekend będą mogli trąbić w mediach, że prezydent zwleka, że nie chce obniżyć Polakom cen paliwa. Byli przygotowani nie na to, żeby od niedzieli czy poniedziałku obowiązywała niższa cena - przecież w międzyczasie podwyższali cenę hurtową. Realnie tych obniżek nie ma, bo my na te obniżki się zrzucaliśmy przez wiele tygodni, dopłacając Tuskowi za paliwo.

– dodał poseł.

Kaleta przyznał, że "oprócz tego, mimo wszystko, trzeba zwrócić uwagę na to, w jak fatalnej sytuacji są finanse publiczne".

Zmniejsza się ściągalność podatków, pieniądze są w wielu obszarach marnotrawione. Jest gigantyczny deficyt, który nie wynika z większych niż planowane w czasach PiS wydatków. Deficiyty są jednak potężne, bo można odnieść wrażenie, że mafie VAT-owskie, które my pogoniliśmy z Polski, dostały sygnał, że można znowu kraść w Polsce. Mamy kryzys finansów publicznych. 

– podsumował.

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej