Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Wchodzi "tylnymi drzwiami", dotyczy telefonów. Nowy podatek uderzy w portfele Polaków

Rząd aktualizuje „cennik” opłat nakładanych na elektronikę. Nie ustawą, tylko rozporządzeniem ministra. W praktyce oznacza to nowy procent doliczany do ceny smartfonów, tabletów, komputerów i telewizorów. Zapłaci klient, a pieniądze popłyną do organizacji twórców.

Resort kultury właśnie uruchomił zmianę przepisów dotyczącą tzw. opłatach reprograficznych. Nowy podatek obejmie najczęściej używanego sprzętu elektronicznego, takiego jak smartfony, tablety, komputery, telewizory z funkcją nagrywania i pamięcią, dekodery i inne nośniki danych.

Reklama

Co ciekawe, decyzja zapadnie rozporządzeniem. Nie przejdzie przez tradycyjną ścieżkę sejmową. Nie będzie wymagała podpisu prezydenta. Cztery lata temu ówczesny prezydent Andrzej Duda jasno deklarował, że nie podpisze ustawy wprowadzającej opłatę reprograficzną. Obecny rząd po prostu omija tę barierę.

Taki próg, że... podrożeje wszystko

Kluczowy szczegół nowych zapisów: telefony i tablety mają być objęte nowym podatkiem tylko od pojemności 32 GB. A to próg, który spełnia praktycznie cały dzisiejszy rynek. To oznacza, że zdrożeje praktycznie wszystko. Tanich modeli z mniejszą pamięcią prawie już nie ma.

Stawka jest jednolita, wynosi 1 proc. Opłata nie spływa do budżetu państwa. Trafi do puli rozdzielanej przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Płaci producent lub importer, ale koszt co oczywiste zostanie przeniesiony dalej. To oznacza, że na końcu więcej zapłacą klienci.

O ile dla pojedynczych zakupów podwyżka nie będzie rujnująca, o tyle w przypadku zakupów zbiorowych mówimy już o ogromnych kwotach. Przy wymianie komputerów w firmie, zakupach dla szkoły czy urzędu robi się z tego już realna pozycja w budżecie. Według deklaracji rządowych do twórców ma trafiać rocznie 150–200 mln zł. Dokładnie tyle więcej zapłaci rynek, czyli finalnie konsumenci i przedsiębiorcy.

Obciąży każdego Polaka

Dlaczego nowy podatek wzbudza tyle kontrowersji? Wiadomo, rząd ma prawo aktualizować tabelę opłat, bo takie mechanizmy dopuszcza prawo autorskie. Problem w tym, jak to robi.

Zdaniem ekspertów zabrakło przejrzystej dyskusji o modelu finansowania kultury. Mamy erę abonamentów i łatwych rozliczeń, tymczasem rządzący serwują kolejny podatek, który obciąży każdego Polaka. Na dodatek poza budżetem, poza parlamentem.

Rząd zdecydował się na najszybszą i najwygodniejszą ścieżkę, ale dla siebie. Natomiast najboleśniejszą dla rynku i odczuwalną dla kupujących,

 

 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama