Bodnarowska prokuratura przekazała dziś, że Anna W. zostanie zwolniona z aresztu. "Bardzo się cieszę z tej decyzji. W mojej ocenie, nie powinna spędzić tam ani dnia. Ponadto, traktowanie zarówno p. Anny W. jak i jej syna, jej rodziny, było nieludzkie..." - oceniła w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Joanna Borowiak, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
- Postanowieniem z dnia 3 kwietnia 2025 roku, prokurator uchylił wobec Anny W. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania - poinformowała dzisiaj prokuratura. Prokurator zastosował za to poręczenie majątkowe w wysokości 400 tys. złotych, dozór policji oraz zakaz kontaktu z uczestnikami postępowania i zakaz opuszczania kraju.
Kobieta przebywała w areszcie ponad 2 miesiące (od końca stycznia) w związku ze śledztwem ws. RARS.
Co ważne w sprawie - syn Anny i Marka W., 13-letni chłopiec jest poważnie chory i wymaga stałej opieki matki. W ostatnim czasie głośno było o jego myślach samobójczych. Kilka dni temu prokuratura złożyła wniosek o wydanie zarządzenie opiekuńczego z uwagi na możliwe "zagrożenie dobra małoletniego". To mogło skutkować nawet odebraniem władzy rodzicielskiej Państwu W.
O komentarz do decyzji bodnarowców, co do zwolnienia p. Anny W. z aresztu, portal Niezalezna.pl zwrócił się do Joanny Borowiak, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Bardzo się cieszę, że Pani Anna W. została dziś zwolniona z aresztu. W mojej ocenie, nie powinna spędzić tam ani dnia, dlatego, że jest wiele innych możliwości. Nie trzeba od razu korzystać z aresztu. Nie było tu przecież żadnej groźby, że p. Anna będzie jakkolwiek mataczyła... Minęło dużo czasu od momentu aresztowania.
– wskazała na początku.
Nasza rozmówczyni przypomniała również, że "my z innymi kolegami z partii Marcinem Wójcikiem apelowaliśmy do ministra Bodnara, aby podjął taką decyzję - by Anna W. została zwolniona z aresztu - przede wszystkim ze względu na stan zdrowia jej syn".
Powiedziała również o dalszej terapii syna Anny W., która w zasadzie odnotowała regres...
Cała terapia chłopca, o czym mówiła rodziny Anny W., wróciła do punktu wyjścia. Wieloletnie terapia, przez izolację matki, wróciła do punktu wyjścia. Pani Anna W. była traktowana jako bardzo groźny przestępca, na przesłuchanie została doprowadzona w kajdankach zespolonych. A na tym przesłuchaniu prokurator nawet się nie pojawił...
– powiedziała Borowiak.
W ocenie posłanki PiS - "cała ta sprawa wygląda tak, jakby obecna władza chciała "coś" pokazać Polakom, a w skrócie - zastraszyć".
Niemniej, traktowanie zarówno p. Anny W. jak i jej syna, jej rodziny, było nieludzkie. Stąd nasze apele o pilne wypuszczenie jej. Nawet dziś rano osobiście apelowałam do Adama Bodnara, by podjął decyzję o uwolnieniu Anny W.
– kontynuowała.
Zdaniem polityk: "Pani Anna W. zupełnie niepotrzebnie spędziła te dni w areszcie. Gdyby to wszystko się nie stało, jej syn nie miałby próby samobójczej, nie trzeba by było również od początku zaczynać terapii".
To jest straszne... Cierpienie, które odczuwał ten młody człowiek, musiało być ogromne. To była izolacja od matki. Niestety, dzisiejsza władza pokazuje, że nie ma ludzkiej twarzy. Za cenę próby zastraszania oni pokazują, że nie cofną się przed niczym. Przykrywają w ten sposób inne sytuacje, że nie mają pomysłu na to, jak rządzić w kraju.
– podsumowała w rozmowie z Niezalezna.pl.