Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

"Nasi chłopcy" nie spadli "z nieba". To kolejny akt przyjmowania niemieckiej narracji [LISTA]

Wystawa "Nasi chłopcy" mówiąca o żołnierzach III Rzeszy i zaprezentowana w gdańskim ratuszu wywołała zrozumiałe oburzenie. To jednak nie jest odosobniony akt ingerencji w polską historię i politykę pamięci. W ostatnich miesiącach i latach prób narzucenia lub przyjęcia niemieckiej narracji było całkiem sporo.

W piątek, 11 lipca, odbył się w Muzeum Gdańska wernisaż wystawy zatytułowanej: „Nasi chłopcy. Mieszkańcy Pomorza Gdańskiego w armii III Rzeszy”. Ekspozycja prezentuje losy dziesiątek tysięcy mieszkańców Pomorza, którzy odbyli służbę w niemieckiej nazistowskiej armii. 

Reklama

Wystawa spotkała się z krytyką ze strony wielu polityków i osób publicznych, m.in. prezydenta Andrzeja Dudy, wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniak-Kamysza i byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka. W odpowiedzi na tę krytykę Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Muzeum Gdańska wystosowały oświadczenia, w których przekonywano m.in., że „narracja wokół wystawy bywa wykorzystywana instrumentalnie dla doraźnych celów politycznych”. 

- Szereg instytucji, nawet takich, które tworzyliśmy (jak Instytut Pileckiego, Muzeum Historii Polski) czy współtworzyliśmy (jak Muzeum II Wojny Światowej) uprawia tego rodzaju politykę historyczną, która służy niemieckiemu punktowi widzenia czy wręcz jest realizacją niemieckiej polityki historycznej - mówił w rozmowie z niezalezna.pl Piotr Gliński, były minister kultury.

Warto zwrócić uwagę, że takich wydarzeń w ostatnim czasie było wyjątkowo dużo. Specjalnie dla naszych Czytelników przypominamy wybrane sytuacje.

Pismo na Monte Cassino

Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych zorganizował obchody 80. rocznicy bitwy na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino. Szef instytucji - Lech Parell - w swoim wystąpieniu powiedział, że "wspominamy jednak również naszych rodaków z Wielkopolski, ze Śląska czy Kaszub, którzy wcieleni byli do niemieckiej armii i przy nadarzającej się okazji uciekli do Polskich Sił Zbrojnych”. 

Z kolei w publikacji wydanej przez urząd, gdzie zawarto tekst przemówienia Parella, jest on jednak  w nieco innej wersji niż ta, która rzeczywiście została wygłoszona. Znajduje się tam m.in. taki fragment: „Takich żołnierzy, naszych dziadków z Wehrmachtu, było w naszej armii 90 tysięcy. Więcej nawet niż tych, którym udało się ujść ze Związku Sowieckiego” (słów tych Parell ostatecznie nie wypowiedział). 

Parell wydał oświadczenie, w którym napisał o "nieprawdziwych informacjach", jednak nie zaprzeczył temu, co znalazło się we wspomnianej publikacji.

Ohydne przejęzyczenie

- Na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady – takie słowa padły z ust Nowackiej podczas międzynarodowej konferencji „My jesteśmy pamięcią. Nauczanie historii to nauka rozmowy” zorganizowanej z okazji rocznicy wyzwolenia niemieckiego-nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau.

Niemal od razu MEN pospieszył z tłumaczeniem, że było to "wyraźne przejęzyczenie". W podobnym tonie swoją wypowiedź skomentowała sama Nowacka. Na nieszczęście "ministry" - w sieci - mimo prób wygumkowania transmisji z konferencji - pojawiło się nagranie, na którym słychać powyższe słowa, odczytane zresztą z kartki.

Gumkowanie bohaterów

W nocy z 24 na 25 czerwca 2024 r. z wystawy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku decyzją dyrekcji usunięte zostały takie postaci jak Witold Pilecki, św. o. Maksymilian Kolbe oraz rodzina Ulmów. Oprócz fotografii zniknęły również obszerne opisy bohaterstwa i poświęcenia naszych rodaków, które przygotowano w kilku językach oraz zainstalowano w czasie, gdy placówką kierował dr Karol Nawrocki. 

Bohaterowie - jak twierdzi muzeum - znajdują się na wystawie, jednak w skrajnie okrojonej wersji.

Poprzednia zawierała szerokie opisy ich działalności, a także fakty dotyczące pobocznych wydarzeń. Dla przykładu przy planszach poświęconych rodzinie Ulmów była też informacja o innych Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Polsce, o karach, jakie groziły Polakom za pomoc Żydom, i wiele, wiele innych. Natomiast teraz nie dość, że te postacie zostały powpychane w kąty, tak aby nie można było ich znaleźć, to jeszcze wyrzucono kluczowe opisy. Nie znajdziemy zdjęcia ojca Kolbego, tylko jakiś rysunek, który się komuś przyśnił, a obok zamiast opisu naszego bohatera zamieszczono informacje o autorze tego rysunku. W przypadku rodziny Ulmów również opis jest szczątkowy, a co więcej, obok znajdziemy wspomnienia jakiegoś polskiego antysemity i zwiedzający mogą przeczytać, że w sumie to Polacy nie byli jakoś szczególnie poruszeni zbrodniami na Żydach

- mówił "Gazecie Polskiej Codziennie" gdański radny, Aleksander Jankowski.

Proniemiecki dyrektor Instytutu Pileckiego

5 listopada 2024 r. rozpoczęła się 5-letnia kadencja nowego dyrektora Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego. Został nim mianowany przez minister kultury i dziedzictwa narodowego Hannę Wróblewską prof. Krzysztof Ruchniewicz. Opinie na temat nowego szefa Instytutu Pileckiego dotyczyły przede wszystkim jego proniemieckich sympatii.

Publicystka historyczna Estera Flieger napisała wprost, że "jak profesor Ruchniewicz weźmie się za temat polskiej polityki pamięci, to nie będzie co zbierać i jeszcze Polska będzie płacić reparacje".

Co zrobić z łupami wojennymi?

Jak nieoficjalnie ustaliła "Rzeczpospolita", nowe kierownictwo Instytutu Pileckiego zastanawia się, co zrobić z badaniami dotyczącymi zrabowanych przez Niemców w czasie wojny dzieł sztuk, których poszukuje polski resort kultury. 

– Odwołana została planowana na marzec w Berlinie konferencja na temat proweniencji dzieł sztuki. W tym samym czasie planowana była też wystawa o polskich dziełach sztuki, które zostały zrabowane w czasie okupacji niemieckiej – powiedział dziennikowi jeden z pracowników naukowych zajmujący się badaniem losów utraconych artefaktów.

Fryderyk zamiast Orła

W Auli Leopoldina, uznawanej za jedną z najpiękniejszych sal barokowych w Polsce i kluczowy element dziedzictwa Uniwersytetu Wrocławskiego, w ostatnim czasie dokonano istotnej zmiany wystroju. Zniknął Orzeł Biały, a jego miejsce zajęło malowidło przedstawiające Fryderyka II, króla Prus, który odegrał istotną rolę w rozbiorach Rzeczypospolitej w XVIII wieku.

Most cesarski nad Odrą

Most Grunwaldzki we Wrocławia ma zyskać naczółki z napisem "Kaiserbruecke" - "most Cesarski", czyli nazwę, jaką nosił w czasach Breslau. Krytycy mówią o przywracaniu pruskiej tradycji na obecnych ziemiach polskich.

Na odtworzenie - jak pisze portal tuwroclaw.com - "dwóch ozdobnych naczółków z koroną cesarską, herbem Hohenzollernów, a także ozdobnym napisem "Kaiserbrücke"", oficjalnie ma jednak zabraknąć pieniędzy w puli przeznaczonej na renowację przeprawy.

Muzeum Prus Górnych

Po trwającym blisko 3 lata o kosztującym ponad 14 mln zł remoncie otwarto w Morągu Muzeum Prus Górnych. Przed remontem placówka była filią Muzeum Warmii i Mazur i nosiła imię Johanna Gottfrieda Herdera.

Dyrektor Muzeum Warmii i Mazur, w ramach którego działa Muzeum Prus Górnych, Piotr Żuchowski powiedział, że zdecydowano się na zmianę nazwy, ponieważ nowa oddaje lepiej charakter miejsca, jego unikalność.

Głaz w Berlinie 

Niemcy odsłonili tymczasowe "miejsce pamięci dla Polski", czyli ważący prawie 30 ton... głaz. To, w jaki sposób nasi sąsiedzi oddają hołd ofiarom wywołanej przez siebie wojny, wzbudza ogromne emocje. "Wiedzą, jak upokorzyć Polaków", "Ten głaz wygląda jak zwykłe splunięcie w twarz", " To symbolicznie niegodne wobec ogromu polskiego cierpienia" - komentują politycy i dziennikarze.

Panteon Górnośląski bez wsparcia Ministerstwa Kultury

Panteon Górnośląski, którego celem jest uhonorowanie pamięci osób zasłużonych dla polskości Górnego Śląska, stracił patronat i wsparcie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Środki mają trafić na wsparcie Muzeum Śląskiego.

Źródło: niezalezna.pl
Reklama