Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Polska

Walka o przywrócenie polskich bohaterów w Muzeum II Wojny Światowej. Pilecki, Ulmowie i Kolbe na marginesie

W czerwcu ubiegłego roku dyrekcja Muzeum II Wojny Światowej, powołana przez koalicję 13 grudnia, usunęła z wystawy głównej treści poświęcone rtm. Witoldowi Pileckiemu, św. rodzinie Ulmów oraz św. o. Maksymilianowi Kolbemu. Decyzja ta wywołała szerokie społeczne oburzenie. W wyniku licznych protestów bohaterowie zostali przywróceni, jednak w formie skrajnie okrojonej i w miejscach niemal niewidocznych dla większości odwiedzających. Środowiska patriotyczne nie godzą się na takie rozwiązanie i domagają się przywrócenia poprzedniej koncepcji wystawy. W tej sprawie w poniedziałek złożono petycję podpisaną przez tysiące Polaków.

W nocy z 24 na 25 czerwca 2024 r. z wystawy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku decyzją dyrekcji usunięte zostały takie postaci jak Witold Pilecki, św. o. Maksymilian Kolbe oraz rodzina Ulmów. Oprócz fotografii zniknęły również obszerne opisy bohaterstwa i poświęcenia naszych rodaków, które przygotowano w kilku językach oraz zainstalowano w czasie, gdy placówką kierował dr Karol Nawrocki. 

Reklama

Społecznicy, środowiska patriotyczne oraz politycy obozu konserwatywnego od miesięcy protestują i apelują do dyrekcji, aby ta przywróciła usunięte elementy wystawy.

W poniedziałek na ręce dyrekcji muzeum złożona została petycja w tej sprawie podpisana przez ponad 5,6 tys. osób. Wcześniej już składane były podobne apele podpisane przez kolejne 3 tys. osób.

– Pan dyrektor powiedział, że przyjmuje petycje, i w sumie niewiele więcej usłyszeliśmy. Stwierdził również, że bohaterowie zostali przywróceni na wystawę. Obawiam się, że nie zamierza podejmować innych działań, co w mojej opinii jest skandaliczne, bo tu chodzi o państwowe muzeum i naszych narodowych bohaterów. To nie jest prywatna wystawa kilku panów, tylko miejsce, w którym opowiedziana ma zostać historia naszego bohaterstwa i tragedii związanej z niemiecką i sowiecką napaścią i okupacją

– powiedział poseł Kazimierz Smoliński obecny podczas poniedziałkowych wydarzeń w muzeum.

„Codzienna” próbowała skontaktować się z rzeczniczką placówki Aleksandrą Trawińską, jednak usłyszeliśmy, że przebywa na urlopie. Natomiast jeden z pracowników biura prasowego, którego zapytaliśmy, czy dyrekcja planuje wsłuchać się w głos społeczeństwa, przekazał nam, że w tej sprawie zostało wydane oświadczenie i muzeum nie ma zamiaru nic więcej dodawać. Z rozmowy można było również wywnioskować, że nie są przygotowywane żadne zmiany. Wspomniane oświadczenie znaleźć można na stronie placówki i zatytułowane jest „Bohaterowie są obecni na wystawie głównej MIIWŚ”.

„Informujemy, że rotmistrz Witold Pilecki, rodzina Ulmów, jak i ojciec Maksymilian Kolbe znajdują się na wystawie głównej Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Obecnie prezentowane treści nie zawierają błędów merytorycznych, jak to było poprzednio, i są przygotowane w zgodzie z prawdą historyczną” – czytamy dalej.

Jednak z narracją dyrekcji nie zgadzają się protestujący. Komentarza w tej sprawie udzielił "GPC" radny gdański Aleksander Jankowski.

– To jest największa perfidia ze strony tych ludzi, bo można powiedzieć, że bohaterowie wrócili na wystawę, ale w skrajnie okrojonej wersji. Poprzednia zawierała szerokie opisy ich działalności, a także fakty dotyczące pobocznych wydarzeń. Dla przykładu przy planszach poświęconych rodzinie Ulmów była też informacja o innych Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Polsce, o karach, jakie groziły Polakom za pomoc Żydom, i wiele, wiele innych. Natomiast teraz nie dość, że te postacie zostały powpychane w kąty, tak aby nie można było ich znaleźć, to jeszcze wyrzucono kluczowe opisy

– mówi nam radny Jankowski

. – Nie znajdziemy zdjęcia ojca Kolbego, tylko jakiś rysunek, który się komuś przyśnił, a obok zamiast opisu naszego bohatera zamieszczono informacje o autorze tego rysunku. W przypadku rodziny Ulmów również opis jest szczątkowy, a co więcej, obok znajdziemy wspomnienia jakiegoś polskiego antysemity i zwiedzający mogą przeczytać, że w sumie to Polacy nie byli jakoś szczególnie poruszeni zbrodniami na Żydach – dodaje.

CZYTAJ WIĘCEJ w środowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

Źródło: Gazeta Polska Codziennie
Reklama