NIMiT jako operator miał za zadanie podpisać konkretną liczbę umów w dwóch naborach.
Liczba umów do realizacji, określona w umowie z Ministerstwem Kultury i zaakceptowana przez UE wynosi niewiele ponad 4 tys. Tymczasem, po zakończeniu drugiego, ostatniego naboru, okazało się że zobowiązanie nie zostało dotrzymane. Brakuje podpisanych około 1 tys. umów, aby spełnić ten limit. Co ciekawe, po pierwszym naborze udało się podpisać większą liczbę umów niż planowano, co dawało „zapas” na drugi nabór. Nie udało się. Niezrealizowanie warunków może doprowadzić do finansowania zaakceptowanych wniosków tylko z budżetu państwa i wykluczyć przekazanie środków Unii Europejskiej.
Dyskusje w ministerstwie. "Szukamy rozwiązań"
Zapytaliśmy o to zagrożenie kierownictwo Instytutu podczas środowej konferencji prasowej.
Ten temat jest właśnie dyskutowany z Ministerstwem Kultury. Pozytywnie ocenionych wniosków mamy taką, a nie inną liczbę. Jest przedmiotem rozmów czy zmniejszyć wskaźnik, zmniejszyć kwotę alokacji środków, czy rozwiązać to w inny sposób
– odpowiedział dyrektor Maciej Seniw, odpowiedzialny w NIMiT za wydatkowanie środków z KPO.
Dopytaliśmy, czy „innym sposobem” nie jest pokrycie wydatków, które miały trafić z pożyczki KPO na kulturę przez budżet państwa.
Formalnie nie wiem. To nie jest pytanie do nas. Został nam powierzony projekt wypłat KPO. Wszystkimi regułami związanymi z KPO zajmuje się instytucja zarządzająca, czyli ministerstwo. Komunikowaliśmy wcześniej Ministerstwu Kultury, że jest taka sytuacja. Już w końcu lipca wiedzieliśmy, że ilość wniosków odrzuconych przez ekspertów będzie duża. Ministerstwo wiedziało o tej sytuacji. Teraz resort zastanawia się co z tym zrobić. Prawdopodobnie zostanie przyjęte rozwiązanie, że wskaźnik zostanie obniżony, a niewykorzystane środki zostaną przekazane przez ministerstwo na inne pola
– powiedział p.o. dyrektora Instytutu Lech Dzierżanowski.
Jak się dowiedzieliśmy, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozważa wystąpienie do Komisji Europejskiej o zgodę na zmniejszenie wskaźnika. Ta może się na to nie zgodzić.
Zapytaliśmy dyr. Dzierżanowskiego ponownie, czy jest wstanie zagwarantować, że środki z unijnej pożyczki przepadną i w związku z tym dotacje na kulturę będą jednak opłacone z budżetu. „Nie potrafię zagwarantować czy jutro nie zderzymy się z kometą, która spowoduje, że wypadniemy w kosmos” – odpowiedział. Niedługo po tej nerwowej reakcji zakończono konferencję, uniemożliwiając dalsze pytania.
Dalsze kontrowersje
Kontrowersji jest więcej. Drugi nabór był skrócony. „Ludzie pisali wnioski pod gigantyczną presją. Bali się, że nie zdążą. Pisali je w pośpiechu, stąd ogromna ilość błędów i odrzuconych wniosków przez ekspertów ze względów formalnych” – twierdzą rozmówcy portalu Niezależna.pl. Wynikało to z obaw, ze eksperci NIMiT nie dadzą rady ocenić większej liczby wniosków.
Komisja Europejska może zakwestionować wnioski z drugiego naboru także z innego powodu. Dlaczego?
Wszystkie wnioski, które przeszły ocenę merytoryczną dostały wsparcie. Założenie było takie, że wybiera się najlepsze wnioski pod kątem merytorycznym. Jednak tu tak nie było. Nie było wyboru najlepszych projektów do finansowania. Nawet, gdy ktoś otrzymywał minimalną, wymaganą liczbę punktów i tak dostawał finansowanie, choć jego projekt był niepotrzebny i absurdalny
– twierdzą nasze źródła.
Inna wątpliwość: zasady przyznawania dotacji z KPO ustalone przez Ministerstwo Kultury tuż przed pierwszym naborem zakładają, że wnioski nie mogły dotyczyć np. inwestycji w infrastrukturę, np. poprawienia oświetlenia w teatrze czy jednostce kultury. Stąd granty przyznawane np. na jednorazowe koncerty czy performance.
Poprosiliśmy o komentarz Grzegorza Pudę, ministra funduszy i polityki regionalnej w rządzie Mateusza Morawieckiego.
Sam fakt, że ogłoszono konferencję prasową w Instytucie świadczy o ogromnej nerwowości w obozie rządzącym w związku z wydatkowaniem, rozliczaniem i wykorzystaniem środków europejskich. Mamy takie efekty, że przez niekompetencję rządu będziemy składać się nie tylko na pożyczkę, ale i zobowiązania wynikające z podpisywanych umów, w HoReCe, a teraz w dziedzinie kultury. Pytanie czy rzeczywiście mimo olbrzymiego deficytu będziemy musieli zabezpieczać się środkami budżetowymi. Byłoby to historyczne wydarzenie
- powiedział.