Licząca blisko 40 posłów sejmowa Komisja Infrastruktury, której jest pan członkiem, rozmawiała w tym tygodniu o zamkniętej od 2 czerwca estakadzie w Chorzowie. Jakie wnioski?
Co rozczarowuje, przedstawiciele rządu nie zadeklarowali mocnego wsparcia dla uruchomienia projektu odbudowy estakady. Obiekt o długości 400 m został wybudowany pod koniec lat 70. W 2014 r. zakończył się jego generalny remont z dziesięcioletnią gwarancją, która zakończyła się w 2024 r.
Widzimy, że te pieniądze zmarnowano. Poseł Andrzej Adamczyk, były minister infrastruktury przypomniał, że przez 8 ostatnich lat nikt z władz samorządowych Chorzowa, gdzie rządziła Platforma Obywatelska, nie sygnalizował zagrożeń czy zwiększenia zakresu robót budowlanych na utrzymanie w dobrym standardzie tego obiektu. Nie mówiąc o jego zagrożeniu budowlanym. Jeździło tędy ponad 45 tys. pojazdów na dobę. Trzeba widzieć skutki tego dramatu transportowego w półtoramilionowej aglomeracji katowickiej, choćby w kontekście trwającej przebudowy węzła katowickiego kolejowego, inwestycji rozpoczętej jeszcze w poprzedniej kadencji rządu. Obecnie ruch kolejowy jest znacznie utrudniony. W Katowicach jest rozebranych kilka mostów, a ruch samochodowy, autobusowy i kolejowy został na kilka lat zdezorganizowany. W drugiej połowie tego roku, najpóźniej w grudniu, część połączeń dalekobieżnych PKP, Intercity, nie mówiąc już o Kolejach Śląskich, zostanie jednak uruchomiona na całkowicie zmodernizowanej linii Katowice, Chorzów, Bytom, Tarnowskie Góry, gdzie mamy również przejazd pod estakadą, która jest dzisiaj zamknięta. Tworzy to potężny problem, jeśli chodzi o kierunki alternatywne i przywrócenie oferty kolei dalekobieżnych w takich miastach 100-tysięcznych jak Chorzów, Bytom.
Na razie rząd decyzją wojewody z Platformy Marka Wójcika zrzucił odpowiedzialność na miasto. Śląski Wojewódzki Inspektor Budownictwa nakazał w terminie 3 miesięcy wykonać podparcie estakady. Wykonana na zlecenie chorzowskiego MZUiM ekspertyza mówi jednak, że estakada grozi zawaleniem się. Miasto się broni, nie ma pieniędzy nawet na wykonanie podparcia obiektu.
Kwestia wsparcia samorządu Chorzowa przez rząd rozpoczyna się od problemu likwidacji przez ministra finansów pana Andrzeja Domańskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych, czyli źródła środków państwowych dla znaczących inwestycji samorządowych kubaturowych, sportowych czy infrastrukturalnych. Pytanie jest takie, jaka jest dzisiaj alternatywa dla tego rodzaju nadzwyczajnych przedsięwzięć? To nie jest problem Chorzowa.
Wiadomo, że jest to duże miasto, ale sam koszt rozbiórki prawie 400-metrowej, czteropasmowej estakady, to kwota nie mniej jak 34 mln zł. Niektórzy eksperci szacują ten wydatek na ponad 100 mln zł. Koszt odbudowy obiektu to z kolei ponad 250 mln zł, patrząc optymistycznie. Skąd wziąć pieniądze?
Dzisiaj musi na to pytanie odpowiedzieć, we współpracy z miastem, minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Sytuacja zdezorganizowania transportu w sercu aglomeracji katowickiej, która liczy półtora miliona mieszkańców jest bez precedensu. To newralgiczny odcinek ruchu regionalnego, którym jeździ tysiące samochodów od węzła A1, od pogranicza Piekar Śląskich i Bytomia poprzez ponad 100-tysięczne, Bytom i Chorzów do centrum Katowic, po to by część ruchu mogła trafić na A4 czy na drogi miejskie, ekspresowe.
Czy sejmowa Komisja Infrastruktury będzie się zajmować tą sprawą?
Musimy się tym zająć, przede wszystkim jako opozycja parlamentarna. Nie mówimy tutaj o przykładzie lokalnym. Estakada ma konkretną lokalizację w 100-tysięcznym Chorzowie, ale skutki związane z wyłączeniem części DK 79 ponosi cały Śląsk. Jest też problem uruchomienia transportu regionalnego i dalekobieżnego kolei na zmodernizowanym odcinku od Katowic przez Chorzów, Bytom do Tarnowskich Gór, a to się zacznie najpóźniej jesienią tego roku. Tę kwestię musi rozwiązać administracja, ze wsparciem budżetu centralnego, finansowana z takich źródeł, jak oferował rząd Zjednoczonej Prawicy - w postaci Funduszu Inwestycji Strategicznych, Funduszu Rozwoju Dróg Lokalnych. Gdyby to przenieść na Warszawę, można by nieczynna estakadę porównać do zamknięcia mostu w ciągu Alei Jerozolimskich. Przed laty pamiętamy, jakie skutki wiązały się z zamknięciem mostu w ciągu trasy Łazienkowskiej. To podobny skutek dla aglomeracji katowickiej i sąsiednich.
Myślę, że należy rozważyć również wprowadzenie do ustawy, kategorii drogi metropolitalnej, dedykowanej dla zarządzania takim organizmem, jak pierwsza w Polsce Metropolia Górnośląsko-Zagłębiowska. To jedno z zadań, które powinno być oczkiem w głowie wszystkich prezydentów i burmistrzów wchodzących w skład metropolii.