Pytany w Radiu Zet o działania Polski w sprawie uwolnienia zatrzymanego w niedzielę w Mińsku Ramana Pratasiewicza, a także Polaków przetrzymywanych w białoruskich więzieniach, Jabłoński zapewniał, że polska dyplomacja robi wszystko, żeby "doprowadzić do zmuszenia Alaksandra Łukaszenki, aby uwolnił więźniów politycznych". Zaznaczył, że chodzi nie tylko o Pratasiewicza i jego narzeczoną, ale też o działaczy białoruskich i polskich.
Według wiceszefa MSZ reżim ulegnie, jeżeli zachowana zostanie jedność europejska w wywieraniu presji i utrzymywaniu sankcji. „Jedyną metodą na dyktatorów, jak Alaksandr Łukaszenka, jest konsekwentna presja całej społeczności międzynarodowej" - zaznaczył.
Zwrócił też uwagę, że "leżą na stole 3 mld euro pomocy", która trafi na Białoruś, jeżeli ta wkroczy na drogę demokratycznych przemian. Przypomniał w ten sposób o programie przygotowanym przez Polskę i pozostałe kraje Grupy Wyszehradzkiej, który został poparty przez unijnych przywódców na ubiegłorocznym szczycie UE.
"Jeśli możemy przewidywać, kto szybciej ulegnie, czy UE 27 krajów, czy Białoruś, to myślę, że jednak Unia będzie silniejsza" - powiedział. Pytany, jak długo mogą trwać sankcje, stwierdził, że do czasu uwolnienia wszystkich więźniów politycznych. Stwierdził przy tym, że liderzy polskiej mniejszości na Białorusi, Andrzej Poczobut i Andżelika Borys, są "de facto torturowani", gdyż są przetrzymywani w warunkach, które według konwencji międzynarodowych są określane, jako tortury.
Raman Pratasiewicz, były współredaktor białoruskiego kanału Nexta - uznanego przez władze białoruskie za "ekstremistyczny"- został zatrzymany w niedzielę w Mińsku. Samolot relacji Ateny-Wilno, na którego pokładzie znajdował się Pratasiewicz, lądował przymusowo z powodu rzekomego ładunku wybuchowego na pokładzie. Po lądowaniu w stolicy Białorusi aresztowano Ramana Pratasiewicza oraz jego partnerkę, Sofiję Sapiegę.
W marcu zatrzymana została prezes Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys i najpierw skazana na areszt za organizację "nielegalnej imprezy", za jaką władze uznały tradycyjny Jarmark Kaziuki, potem objęta postępowaniem karnym w związku z rzekomym "podżeganiem do nienawiści na tle narodowościowym" i "rehabilitacji nazizmu" i umieszczona w areszcie w Mińsku. Borys i jeszcze trójce działaczy ZPB - Andrzejowi Poczobutowi, Irenie Biernackiej i Marii Tiszkowskiej grozi od pięciu do 12 lat więzienia. Wszyscy przebywają w areszcie, usłyszeli już zarzuty.
Wiceszef MSZ został zapytany w radiu Zet również o rozmowy w sprawie wycofania z Trybunału Sprawiedliwości UE skargi Czech ws. kopalni węgla brunatnego w Turowie. "Tak jak mówił premier Morawiecki - rozmawiamy z Czechami i na końcu tych rozmów Czesi zobowiązali się do tego, że jeżeli warunki, o których rozmawiamy, na które się umówimy, zostaną spełnione, to skarga zostanie wycofana" - powiedział Jabłoński.
Według niego, "możemy być optymistami" co do znalezienia kompromisu ws. Turowa. Zwrócił przy tym uwagę na kampanię przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi w Czechach.
"Faktem jest, że dla części polityków czeskich, zwłaszcza tych lokalnych, z północnych regionów kraju, ta sprawa jest do pewnego stopnia niekorzystna politycznie, stąd eskalowanie, żeby pokazać swoją skuteczność na arenie krajowej, kosztem stosunków z Polską"
- powiedział. Zaznaczył, że rozmowy z Czechami były prowadzone przez wiele miesięcy, także w 2019 i 2020 roku, i przekonywał, że do obecnej sytuacji doprowadził "wewnętrzny interes polityczny części polityków". "Jednak dzisiaj jesteśmy w troszkę innej sytuacji i zmierzamy do tego, żeby to porozumienie zostało zawarte, żeby kompromis został znaleziony przez obie strony" - powiedział.
Czechy uważając, że kopalnia Turów ma negatywny wpływ na regiony przygraniczne, gdzie zmniejszył się poziom wód gruntowych, skierowały sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. W ubiegły piątek TSUE nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie wydobycia w kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów, należącej do spółki PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, do czasu merytorycznego rozstrzygnięcia skargi Czech w tej sprawie, czyli wydania wyroku.
Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował we wtorek, że w poniedziałek odbyło się spotkanie roboczego polsko-czeskiego zespołu rządowo-samorządowego podczas którego ustalono kierunkowe wytyczne do umowy dotyczącej Turowa - Polska ma podjąć wspólne działania ze stroną czeską dotyczące ochrony wód gruntowych po obu stronach granicy. Rzecznik rządu poinformował, że "Polska na współfinansowanie tych celów środowiskowych, geologicznych przeznaczy między 40 a 45 mln euro na projekty wieloletnie".