Przypomnijmy: żona dewianta (skazanego za 26 przestępstw o charakterze seksualnym), Kamila L., usłyszała wyrok skazujący m.in. za nieudzielenie pomocy małoletniej ofierze przestępstw seksualnych dokonywanych w jej obecności - oraz za znęcanie się nad zwierzętami (współudział w powstawaniu materiałów zoofilskich).
Nasz informator z bliskiego otoczenia rodziny ujawnia ciekawe fakty dotyczące podziału mieszkań zakupionych przez miasto dla ofiar powodzi. Jak się okazuje, Kamila L. (mająca już wówczas poważne zarzuty) oraz jej rodzice – otwarcie manifestujący sympatię do PO – byli jednymi z pierwszych osób, które wiosną 2025 r. otrzymały mieszkania dla osób poszkodowanych w wyniku niedawnego kataklizmu. Chodzi o lokale socjalne (z możliwością wykupu) w nowoczesnych apartamentowcach przy ul. Letniej.
- Dostali dwa mieszkania po powodzi, choć mieszkali w jednym, bo oni [Kamila L. i Przemysław L.] w ostatnim czasie mieszkali z rodzicami w domu. Dostali mieszkania w nowym budownictwie, prawie obok siebie. I byli jednymi z pierwszych na liście
– relacjonuje jeden z naszych informatorów.
Drugi potwierdza:
- Dostali od razu jako pierwsi mieszkania, co dziwne, oni mieszkali razem w jednym lokalu [Kamila i jej rodzice – przyp. Niezalezna.pl], a dostali dwa mieszkania. I to dostali nowo wybudowane lokale, które miasto kupiło w najdroższej dzielnicy Kłodzka, bodajże 15 mieszkań za bardzo wielkie pieniądze.
Jak sprawdziliśmy, w lutym 2025 r. burmistrz Michał Piszko (związany przez długie lata z PO, potem w komitecie samorządowym wspieranym przez Platformę) sfinalizował – za 7 mln zł (środki pochodziły z BGK) - kupno od dewelopera 15 atrakcyjnych mieszkań właśnie przy ul. Letniej.
Przy pokazowym przekazaniu kluczy do mieszkań przy ul. Letniej rodzinom, które ucierpiały w powodzi, asystował sam Marcin Kierwiński (jako minister ds. odbudowy po powodzi).
Dodajmy, że Kamila L. pracowała wcześniej w kłodzkim magistracie, gdy burmistrzem był już... Michał Piszko.
Należy podkreślić, że lokal, w którym wcześniej przebywała Kamila L. ze swoimi rodzicami, faktycznie został dotknięty przez powódź. Według naszych informacji, był to lokal własnościowy, zakupiony po powodzi w 1997 r.
- Tak, ten budynek był cały zalany do pierwszego piętra, ale powiem panu z tego co jeszcze jak była powódź, no to tam wszystko praktycznie im remontowali ludzie, dostali osuszacze za darmo, dostali jakąś tam pomoc, wszystko im ludzie wywozili, także oni nie mam pojęcia, czy cokolwiek po prostu włożyli tam jakiekolwiek swoje inwestycje - mówi nasz informator.