W miniony weekend media obiegła historia 30-latki, która trafiła do szpitala w Pszczynie będąc w 22. tygodniu ciąży, kiedy odeszły jej wody płodowe. U płodu już wcześniej stwierdzono wady rozwojowe. Kobieta zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Rodzina zmarłej stoi na stanowisku, że lekarze zbyt długo zwlekali z zakończeniem ciąży, co przyczyniło się do śmierci 30-latki.
Te sprawy naprawdę nie mają nic wspólnego ani z polityką, ani z żadnym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, ani z żadnymi działaniami jakichkolwiek posłów
- podkreśliła redaktor Gójska.
W Warszawie, spod gmachu Trybunału Konstytucyjnego, wyruszył dziś marsz "Ani jednej więcej", do udziału w którym wzywał wczoraj m.in. lider Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk. Na miejscu zebrało się kilka tysięcy uczestników, wśród których możemy zobaczyć czołowych polityków opozycji oraz znanych z ulicznych manifestacji Katarzynę A., tzw. "babcię Kasię" oraz Mateusza Kijowskiego, byłego lidera KOD.
To, co wydarzyło się w szpitalu w Pszczynie, to wielka, ludzka tragedia. Być może niezawiniona, bo sepsa jest bardzo podstępną chorobą i może bardzo gwałtownie się rozwijać, ale być może również spowodowaną błędem medycznym. Pozew został złożony przez bliskich tych ofiar, bo przecież zginęły dwie osoby. Ja cały czas o tym mówię. Zmarła mama i jej maleńkie dziecko
- mówiła Katarzyna Gójska w TVP Info.
Proszę zwrócić uwagę, że szpital zawiesił współpracę z lekarzami, którzy byli odpowiedzialni za opiekę między innymi nad tą mamą i jej dzieckiem, więc to też wskazuje na to, że w szpitalu nie było tak, że ktoś uznał, że Trybunał Konstytucyjny właśnie zakazał ratowania życia matki, w której ciele rozwija się takie zakażenie. Sam szpital bierze pod uwagę taką ewentualność, że doszło do zaniedbania, do błędu lekarskiego i zostały wdrożone wszelkie procedury dostępne przez polskie prawo, które mają na celu wyjaśnić tę sprawę
- podkreśliła redaktor.
Dodała, że "już niebawem będziemy znali opinię biegłych specjalistów i dowiemy się co tak naprawdę się stało".
Ta wiedza powinna zostać dokładnie przekazana opinii publicznej, również dlatego, żeby pokazać, jak ta sytuacja wyglądała, ale i po to, żeby w przyszłości ograniczyć występowanie takich sytuacji
- dodała redaktor Gójska.