O tym, co dzieje się w Instytucie Pileckiego po przejęciu kierownictwa przez Krzysztofa Ruchniewicza, pisaliśmy na naszych stronach wielokrotnie, ale jak widać, rezerwuar szokujących informacji jest trudny do wyczerpania. Po skandalu z Maksymilianem Sznepfem, likwidacji programu "Zawołani po Imieniu", wygaszaniu Centrum Lemkina, pojawiły się doniesienia o seminarium, jakie chciał zorganizować Ruchniewicz.
"Rzeczpospolita" informuje, że jednym z pomysłów dyrektora Instytutu Pileckiego było zorganizowanie seminarium badawczego dotyczącego... ewentualnego zwrotu przez Polskę dóbr kultury m.in. RFN.
"Stoi to w sprzeczności z polityką polskiego rządu, a jest wręcz na rękę nowemu rządowi w Berlinie, którego minister kultury miał sygnalizować swoim odpowiednikom w Polsce chęć odzyskania choćby tzw. Berlinki, zbioru zabytkowych archiwaliów z byłej Pruskiej Biblioteki Państwowej, obecnie znajdującego się w Bibliotece Jagiellońskiej" - pisze "Rzeczpospolita".
Czy był sprawdzany kontrwywiadowczo?
Pomysł nie zostanie zrealizowany, ale - jak zaznacza redakcja - to kolejne kontrowersje wokół dyrektora instytutu. Na łamach "Rz" informowano, że prokuratura we Wrocławiu wszczęła śledztwo w sprawie nieprawidłowości finansowych w Centrum Studiów Europejskich i Niemieckich Uniwersytetu Wrocławskiego, z okresu, gdy szefem był tam właśnie prof. Ruchniewicz.
"Rzeczpospolita" zapytała resort kultury, czy Ruchniewicz przed objęciem stanowiska dyrektora IPN "był sprawdzany kontrwywiadowczo". Ministerstwo odesłało redakcję do ministra koordynatora służb specjalnych. Jednak stamtąd jak dotychczas odpowiedź nie nadeszła.
Sprawa wywołała już w mediach społecznościowych falę komentarzy.
- Ruchniewicz - pełnomocnik rządu Tuska ds. współpracy niemiecko-polskiej – powinien usłyszeć zarzuty z art. 129 k.k. [zdrada dyplomatyczna-red.]
- napisał poseł PiS, Paweł Jabłoński.
Mówię to z pełną odpowiedzialnością:
— 🇵🇱 Paweł Jabłoński (@paweljablonski_) August 4, 2025
K. Ruchniewicz – pełnomocnik rządu Tuska ds. współpracy niemiecko-polskiej – powinien usłyszeć zarzuty z art. 129 k.k.
Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub… pic.twitter.com/9DTC88bD2b
Dziennikarz Tomasz Grzywaczewski pyta, czy mamy do czynienia z agenturą wpływu.
Dyrektor @InstPileckiego prof. Ruchniewicz chciał zorganizować konferencję o zwrocie przez Polskę 🇩🇪dóbr kultury.
— Tomasz Grzywaczewski (@TomaszGrzywacz3) August 5, 2025
Prof. Ruchniewicz, który jest również pełnomocnikiem @sikorskiradek ds. współpracy 🇵🇱-🇩🇪, działa wbrew 🇵🇱 racji stany w interesie 🇩🇪. Agent wpływu? Jedziemy🧵👇 pic.twitter.com/dVHCMNlfwc
Poseł Radosław Fogiel wezwał do niezwłocznego odwołania Ruchniewicza z zajmowanych stanowisk.
Pamiętacie jak szef Instytutu Pileckiego Krzysztof Ruchniewicz miał odwołać konferencję na temat zwrotu dzieł sztuki zrabowanych przez Niemców, bo była "niewygodna" dla strony niemieckiej? To jeszcze nic - okazuje się, że planował zorganizować seminarium nt. zwrotu dóbr… pic.twitter.com/BSOEyNX1Es
— Radosław Fogiel (@radekfogiel) August 4, 2025
Jeśli Ruchniewicz nie wyleci z @InstPileckiego po pomyśle zorganizowania debaty jakie to dobra kultury Polacy powinni zwrócić Niemcom to potwierdzi, że @donaldtusk mówiąc o sobie - ja Niemiec, nie żartował
— Cezary „Trotyl” Gmyz (@cezarygmyz) August 4, 2025
Dziennikarz i reżyser Jan Pawlicki zwrócił uwagę, żeby o sprawę pytać szefa MSZ, Radosława Sikorskiego.
O Ruchniewicza pytajcie @sikorskiradek. To jego człowiek. Jest pełnomocnikiem szefa MSZ do spraw współpracy polsko-niemieckiej. Skoro Ruchniewicz chce oddawać "Berlinkę" i mienie pożydowskie, kwestionuje zasadność niemieckich reparacji – chyba warto, żebyśmy wiedzieli, czy to…
— Jan Pawlicki 🇵🇱 (@Jan_Pawlicki) August 5, 2025