Kilka dni temu prokurator generalny i minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska - Adam Bodnar poinformował, że złożył u marszałka Sejmu wniosek o udzielenie zgody przez Sejm na zatrzymanie oraz przymusowe doprowadzenie Zbigniewa Ziobry (PiS) na posiedzenie sejmowej komisji śledczej ws. Pegasusa.
Bodnar podkreślił wówczas w mediach społecznościowych, że Ziobro jest zobowiązany do osobistego stawienia się i złożenia zeznań przed komisją, tak jak każdy obywatel, który otrzymał podobne wezwanie. Dodał również, że wniosek w tej sprawie skierowała do niego przewodnicząca komisji śledczej ds. Pegasusa.
Będzie tak, jak chce Bodnar
Dziś, b. szef resortu sprawiedliwości poinformował o ciągu dalszym tzw. "polowania na czarownice".
W Polsce Tuska grupa rządzących posłów może dziś zlecić zatrzymanie każdego z nas – na kilka godzin, dni, a może i miesięcy. Komuna wróciła na pełnej.
– zaczyna swój wpis Ziobro.
I informuje dalej: "tak właśnie orzekła usłużna wobec władzy sędzia Anna Zdziarska z Sądu Apelacyjnego w Warszawie, uznając, że moje zatrzymanie – i sposób, w jaki zostało przeprowadzone podczas posiedzenia byłej komisji ds. Pegasusa – było zgodne z prawem. Pominę już fundamentalne argumenty prawne, w tym oczywisty wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który powinien być bezwzględnie respektowany. W jego świetle to zatrzymanie od początku do końca jest jawnym bezprawiem".
"Zalegalizowana farsa"
Ziobro pisze: "w państwie prawa zatrzymanie obywatela może nastąpić wyłącznie w ściśle określonym celu – w tym przypadku: przesłuchania. I nie może trwać ani chwili dłużej, niż jest to konieczne do jego realizacji. Tymczasem wszyscy widzieliśmy, jak członkowie tej pseudokomisji uciekli z sali, choć wiedzieli, że zostałem skutecznie doprowadzony przez policję. Dla każdego jasne było, że nie zamierzają mnie przesłuchiwać. Mimo to nadal byłem przetrzymywany w sejmowym garażu – jeszcze przez godzinę. Choć było już oczywiste, dla wszystkich, że przesłuchanie nie nastąpi".
Sędzia Zdziarska doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Wiedziała, że pozbawienie obywatela wolności – jednej z fundamentalnych wartości konstytucyjnych – może mieć miejsce wyłącznie na podstawie ściśle przestrzeganych procedur i nie może trwać ani minuty dłużej, niż jest to niezbędne. A mimo to, nawet tę farsę „zalegalizowała”.
– dodaje.
W ocenie polityka PiS: - "po to właśnie minister Adam Bodnar przeprowadził czystki w warszawskich sądach – Apelacyjnym i Okręgowym".
Co ważne zrobił to wyłącznie w wydziałach karnych!!! Usunął sędziów uznanych przez siebie za niezależnych, a wcześniej, by to umożliwić, nielegalnie odwołał prezesów i bezprawnie powołał swoich nominatów. Po co? By mieć pewność, że przestępcze działania zdemoralizowanej tuskowej władzy będą chronione przez „właściwe” orzeczenia.
– czytamy.
Na koniec, Ziobro zwraca się bezpośrednio do Bodnara: "panie ministrze – ta bezkarność jest iluzją. Gdy do władzy wróci Prawo i Sprawiedliwość, zostanie Pan po zatrzymaniu z pewnością przesłuchany. I proszę pamiętać – drugiej „grubej kreski” dla Pana i Pańskich reżimowych sędziów już nie będzie".