O zakończeniu śledztwa w tej sprawie i skierowaniu aktu oskarżenia do Sądu Rejonowego w Staszowie poinformował w komunikacie rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach Daniel Prokopowicz.
Zarzuty Leszek J. usłyszał w lutym, po zatrzymaniu przez policję. Jak podawała wówczas świętokrzyska komenda wojewódzka, mężczyzna miał zadzwonić pod numer alarmowy 112 i zapowiedzieć, że „znajdzie i zabije” prezydenta RP Andrzeja Dudę. Według prokuratury mężczyzna znieważał też prezydenta, używając wulgaryzmów.
Funkcjonariusze w mieszkaniu Leszka J. znaleźli pistolet gazowy. Mężczyzna, chcąc zatuszować swe działania, zniszczył kartę i telefon, z którego wykonywał połączenia. Policjanci ustali też, że wcześniej kilkukrotnie próbował dodzwonić się do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Leszek J. w chwili zatrzymania był nietrzeźwy.
Prokurator postawił Leszkowi J. zarzut dotyczący kierowania gróźb zabójstwa wobec prezydenta oraz znieważanie go podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych oraz zarzut dotyczący nielegalnego posiadania broni palnej.
Opinia biegłego potwierdziła, iż zabezpieczony pistolet to broń palna gazowa, na posiadanie której wymagane jest pozwolenie, którego oskarżony nie posiadał.
- podał prok. Prokopowicz.
Leszek J. przyznał się do popełnienia obu zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia. Oskarżonemu grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności.