W programie „W punkt” na antenie Telewizji Republika ujawniono we wtorek szokujące nagrania. Sprawa dotyczy podpułkownika Wojciecha B., pseudonim „Biszkopt”, który odpowiada za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie, w tym obecnie ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Jak wynika z materiałów ujawnionych przez stację, oficer SOP w rozmowie zarejestrowanej w lutym 2024 roku (już po zaprzysiężeniu rządu koalicji 13 grudnia) snuł plany brutalnej zemsty na redaktorze Piotrze Nisztorze za jego publikacje śledcze.
Ochroniarz Sikorskiego i Dadaka
W nagraniu pojawia się także nazwisko "Dadak". Chodzi tu o Pierre'a Dadaka, Francuza polskiego pochodzenia, podejrzewanego o międzynarodowy handel bronią, w tym bronią należącą do polskich koncernów zbrojeniowych.
Sprawa Dadaka była przedmiotem zainteresowania dziennikarskiego Piotra Nisztora, który przybliżył ją m.in. w tekście z 2014 r.
- Rozmowa [nagrana] toczy się w roku 2024,10 lat później, a pan Biszkopt doskonale pamięta o co chodzi, mówi o Radku Sikorskim, szefie MSZ, że był jego przełożonym, że "Biszkopt" był ubabrany w sprawę handlu bronią, że zostało to opisane przez Piotra Nisztora w tygodniku "Wprost", ale Nisztor zajmował się tą sprawą przez wiele lat
- wskazywał dyrektor programowy TV Republika Michał Rachoń w swoim programie.
Nisztor we "Wprost" w maju 2014 r. zamieścił tekst "Co łączy ochroniarza Sikorskiego z handlarzem bronią" - traktujący właśnie o "Biszkopcie".
"ABW posiadała też informację, że na pokład samolotu, którym podróżowali, podczas międzylądowania w Marsylii podobno wszedł Frank B., jeden z bossów tamtejszego półświatka. (...) Z naszych ustaleń wynika, że w podróży towarzyszyło mu dwóch funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu - Marek S. i Wojciech B". - pisał wówczas Nisztor.
"Newsweek" przedstawił również tę historię, pisząc że "gdy policja weszła na pokład, ochroniarz Dadaka wyciągnął blachę BOR".
- "Biszkopt" brał udział w operacji, w której francuska policja lądując czy wchodząc do samolotu, którym podróżuje handlarz bronią, ścigając mafioza w Marsylii, nagle trafia w samolocie na funkcjonariuszy BOR. Rządzi wówczas PO, mamy tę samą ekipę, która dziś jest znów u władzy, i właśnie z takim handlarzem bronią, oszustem, podróżuje sobie jeden z najważniejszych funkcjonariuszy chroniących członków ówczesnego rządu
- ocenił Rachoń.
"Profesjonalny, sprawny, sympatyczny oficer"
- Człowiek, o którym mówimy, co prawda na co dzień zajmował się ochroną szefa MSZ, był szefem jego ochrony, ale jak miał chwilę wolnego, to z Pierre'em Dadakiem śmigał do afrykańskich państw czy Kolumbii, handlując bronią i chroniąc go. I gdy francuska policja ściga mafioza i wie, że on łąduje się do prywatnego samolotu, to on wyciąga blachę BOR - dodał.
Co więcej, "Newsweek" w tekście z 2016 r. opisał, jak zareagowały służby na aktywność swojego funkcjonariusza:
"Informacja o zajściu trafia do szefa BOR, który zawiesza funkcjonariusza, wszczyna postępowanie wewnętrzne, a o incydencie informuje Sikorskiego. Minister, gdy pytamy go o borowca, odpisuje zdawkowo: >>Nie mam z tą sprawą nic wspólnego. B. to profesjonalny, sprawny, sympatyczny oficer. Rychło go odwieszono<<. Biszkopt wraca rzeczywiście do ochrony Sikorskiego. Nie traci pracy, bo ABW nie stwierdza naruszenia przepisów".
- Kiedy B. przestał pełnić swoją funkcję? Gdy 10 lat później Piotr Nisztor wysyła pytanie do SOP i MSWiA i o słowa, które ten funkcjonariusz wypowiada, a mówi o "łamaniu nóg", wynajęciu garażu do tortur. Gdy pytania o te sprawy zostały wysłane do MSWiA i SOP to zanim otrzymaliśmy odpowiedź, to RMF FM poinformowało o zmianach kadrowych w SOP - dodał Rachoń.
Zdaniem dyrektora programowego TV Republika, MSWiA próbuje wytworzyć narrację odwracającą uwagę od gróźb wobec dziennikarzy, a skierować ją na tory "bałaganu w SOP".